Wyniki Candy i starocie

Kochani!!!

Na początku chciałabym Wam podziękować za życzenia. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Jesteście bardzo mili. Witam również nowe koleżanki. Jestem bardzo szczęśliwa, że czytacie mojego bloga, jaki by nie był. W każdym razie nowe znajomości uskrzydlają i cieszę się, że takie są!

A teraz przechodzimy do wyników. Aby za bardzo nie kombinować i wytypować zwycięzcę sprawiedliwie, skorzystałam z “maszyny losującej” w WordPressie (plugin Comments Contest).

winners

Continue Reading

Z wizytą w polskiej Prowansji

Wiem, wiem, miałam Wam teraz pokazać wiejską kuchnię, ale to już dosłownie za chwilkę, obiecuję. Dziś zabieram Was do krainy lawendy, którą uwielbiam ponad wszystko.

Co roku, podczas każdego lata, odwiedzam wieś Nowe Kawkowo. Bo to właśnie tam są piękne wzgórza, porośnięte lawendą. Widok jak z bajki, a zapach..tego nie da się tak po prostu opisać. Trzeba tu być.

To moja trzecia wizyta w tym miejscu i akurat trafiłam na zbiory. Dzień wcześniej zebrano lawendę z pola. Pracowicie podzielona w bukieciki, suszy się na stryszku chaty, a reszta leżakuje na drewnianych stołach.

Miejsce samo w sobie jest piękne. Za drugim razem mogłam podziwiać kolejne pole z sadzonkami lawendy o czym pisałam tu KLIK. A teraz jest tu fioletowy raj. Zapraszam na spacer.

DSC_6122k

Continue Reading

Jak upłynął nam Maj i wycieczka do Młyna w Klekotkach

To był Maj!!! Spędziliśmy dwa tygodnie w naszym ukochanym domku na Mazurach. Majówka była słoneczna, ale nie brakowało też chmurek. Wieczory były dosyć ciepłe, można było posiedzieć dłużej przy ognisku i poczekać na pierwsze gwiazdy.

Na początku maja, zaraz po przyjeździe, przywitały nas pierwsze kwiaty wiśni. Tutaj dopiero wszystko zaczęło budzić się do życia. Zakwitły pierwsze tulipany i kolorowe bratki. W upalne dni doglądaliśmy pierwsze wschodzące warzywa. Mój mały ogrodnik wytrwale pomagał, najwięcej przy podlewaniu Uśmiech Woda lała się strumieniami, nie tylko po roślinach, ale i po brzuszku. A nogi mokre po kolanka.  Zanotowałam w pamięci, aby na kolejny wyjazd spakować dla synka dwie torby ubrań, zamiast jednej Uśmiech

Jednym słowem wypoczęliśmy. Słońce nas nie oszczędzało, stworzyło okazję do wielu wycieczek. Piegi zaliczone, wycieczka do pewnego malowniczego miejsca zaliczona. Przed wakacyjny urlop uważam za udany!

Przygotowałam dla Was mnóstwo zdjęć, tak więc można powiedzieć, że ten wpis jest tylko dla wytrwałych. Więc jeśli jesteście gotowi to zabieram Was na wirtualny spacer. Najpierw do siebie na wieś, do naszej wiejskiej chaty, a potem powędrujemy do Młyna w Klekotkach, miejsca, które urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Ciekawa jestem czy i Wam się spodoba.

Zapraszam Uśmiech

1

Continue Reading

Migawki świąteczne

My już od kilku dni w domu. Wróciliśmy z pięknych Mazur do naszej rzeczywistości, uradowani, że pogoda sprawiła nam przemiłą niespodziankę Uśmiech W podróż do rodziny udaliśmy się już w sobotę. Trochę postraszyło deszczem, ale na krótko. Po dotarciu na miejsce, najpierw musiałam pozachwycać się ogródkiem teściowej. O tej porze roku królują krokusy od żółtych po niebieskie i fioletowe. Delikatne przebiśniegi i wreszcie hiacynty, które powoli wydostają się na powierzchnię.

DSC_4467k

Continue Reading

Majówkowe lenistwo..

Witam Was serdecznie w maju! Jestem już, nieco spóźniona, z małym poślizgiem, ale dotarłam. Niestety, komputer przy którym pracowałam i służył mi dość długo, podziękował mi za współpracę. A że bardzo się do niego przywiązałam, próbowaliśmy go razem z mężem przywrócić do działania. Usterka okazała się poważniejsza i wyszło na to, że lepiej kupić nowy niż zainwestować w naszego staruszka. Z nowym się jednak wstrzymaliśmy, bo pod wpływem chwili nie ma co podejmować decyzji. Na chwilę obecną kupiliśmy używanego laptopa, wymieniliśmy dysk ze starego i już tu jestem, razem z Wami :-) Bałam się troszkę, że ta chwila potrwa dłużej i nie zdążę nawet ogłosić wyniki Candy, ale już po strachu. Uff.

Wiem, że już jest dawno dawno po majówce, ale kochani chciałam się z Wami podzielić chwilami, spędzonymi w uroczych zakątkach. Na naszą majówkę jak zwykle pojechaliśmy do naszego domku na wsi na Mazurach. Pogoda w piątek straszyła deszczem, chmurami i nieprzyjemnym wiatrem. Za to w sobotę wyszło słońce i przez kolejne dwa dni umilało nam pobyt.

DSC_0590k

Po przyjeździe musieliśmy pozwiedzać wszystkie zakątki i podpatrzyć co pojawiło się  na rabatkach kwiatowych. Za każdym razem, gdy tu jesteśmy, zawsze pojawia się coś nowego.

DSC_0591k

kol1

Przepiękne szafirki, bratki i tulipany, teraz one tu rządzą! Mają swój czas ;-)

DSC_0568k

kol2

W ten weekend majowy było rodzinnie i wesoło. W naszym domku czekał na nas już brat męża z żoną i dziećmi. Potem dołączyli do nas teściowie, którzy zajęli się wnukami. Krótki czas wytchnienia dla rodziców :-)

DSC_0685k

DSC_0689k

DSC_0700k

Było i huśtanie i malowanie graffiti :-) Dzieci szczęśliwe i my też.

DSC_0555k

DSC_0712k

Może już wśród nas są młodzi artyści?

DSC_0725k

Tak kochani wyglądał nasz piątek, w sobotę wybraliśmy się na kolejne zwiedzanie. Jakiś czas temu ustaliliśmy sobie z mężem, że będziemy zwiedzać okolice i odkrywać urokliwe miejsca podczas naszego pobytu na mazurach czy to w urlop czy inny dłuższy weekend. W ubiegłym roku byliśmy w Karczemce, piałam o tym miejscu tu. Tam jest przepięknie, nie tylko na pobyt we dwoje ale i dla rodzin z dziećmi. Zobaczcie. Tym razem pojechaliśmy zobaczyć pałac w Pacółtowie. Miejsce same w sobie urokliwe, zadbane, pałacowe wnętrza. Dla nas trochę za “sztywno”, ale gdy trzeba naładować akumulatory i zrelaksować ciało, idealne miejsce na tę okazję.

DSC_0611k

kol3

DSC_0612k

kol4

kole

DSC_0641k

A dla miłośników koni po drugiej stronie klub jeździecki i stajnie.

DSC_0660k

Po wejściu do stajni opadła mi szczęka do podłogi. Ja nie wiem jak wyglądają inne stajnie, ale w tej na suficie wisiało kilka czarnych kryształowych żyrandoli, przy każdym boksie latarenka, w tle sączyła się muzyka, a konie stały zasłuchane, wyglądając przez okienko:-)

kole1

A tutaj wnętrza klubu jeździeckiego, a dalej bryczki i powozy. Do wyboru do koloru, sądząc po wyglądzie kół do dziś używane :-)

DSC_0680k

kole2

No i jeszcze takie cuda stały w kącie.

DSC_0668k

Po całym dniu spędzonym na powietrzu i na słońcu wieczorem już sił brakło na wypoczynek przy ognisku. Oczywiście Panowie tej przyjemności sobie nie odmówili. Reszta kobiecej załogi wraz ze swoim oseskiem pogrążyła się w długim i spokojnym śnie. Nazajutrz temperatura rozszalała się na dobre. To się nazywa prawdziwa majówka. Niestety był to również nasz dzień powrotu, ale postanowiliśmy niespiesznie zwiedzić jeszcze jeden zakątek przed wyjazdem. Całkiem niedaleko jest pewien zamek w miejscowości Karnity. I piękne jezioro Kocioł. 

DSC_0765k

kol7

Zamek wraz z parkiem pełni funkcję ośrodka wypoczynkowego. Jest przytulnie, park zaprasza na spacery, a jezioro do pływania..

DSC_0780k

DSC_0788k

DSC_0809k

kol8

Wyciszeni, wróciliśmy po bagaże i ruszyliśmy w podróż do domu. Nie mogło i nas zabraknąć  tego dnia na trasie E7. Postanowiliśmy dotrzymać towarzystwa innym, powracającym tego dnia i tak po 5 godzinach dotarliśmy na miejsce :-) Cali, zdrowi i spełnieni.

Na koniec zapraszam jeszcze na Candy. Kochani zapisujcie się, jeszcze jest czas. Bardzo miło mi powitać nowych czytelników i dziękuję za zaproszenia. Już biegnę kochani do Was, podziwiać wasze blogi. A już za chwilkę wracam do Was z powrotem. Zdradzę tylko, że będzie pysznie:-)

***

Do zobaczenia!!

DSC_0557k

Ostatnie migawki lata

 

Wiem wiem, że jesień już zbliża się do nas wielkimi krokami. Można się przekonać po chłodnych wieczorach i opadających liściach. U mnie na balkonie pnącze zabarwiło liście na kolor czerwony. Wygląda pięknie. Jednak  chciałam Wam pokazać ostatnie migawki z mojego pobytu na Mazurach i zabrać Was jeszcze w jedno miejsce, które zachwycało kolorami i zapachem :-)

Pewnego pięknego sierpniowego poranka udaliśmy się do skansenu w Olsztynku. Tego dnia odbywało się święto ziół. Koniecznie chciałam spróbować zupy z pokrzyw i zobaczyć taniec czarownic :-) Przyzwyczajona już do psikusów pogodowych, przekroczyłam bramę skansenu, zlana przez deszcz do suchej nitki, który pojawił się znienacka i zniknął po 5 minutach. No ale jak już popadało to z wielką pompą. Ehh. No cóż, było dziesiątki osób w takiej samej sytuacji jak ja i prawie każdy kroczył ścieżkami z uśmiechem na ustach. Najważniejsze, że mój chłopczyk był suchutki, opatulony po zęby i schowany głęboko w wózeczku, no i oczywiście aparat. Po deszczyku wyszło słoneczko i dopiero się zaczęło. Zapach kręcił naszymi nosami z wszystkich stron. Na każdym zakręcie wisiały wielkie bukiety z kwiatami i ziołami. Jak ja kocham takie obrazy. Nie miałam wcześniej pojęcia, że ten skansen jest taki olbrzymi. Kilkanaście wiejskich chałup, olbrzymie wiatraki, uroczy, drewniany kościółek, ogrody, zwierzęta. I to wszystko w jednym miejscu. Zazwyczaj czytam o jakimś miejscu do którego się udajemy. Tym razem się jednak nie przygotowałam, nie czytałam nic a nic. Tym bardziej to była dla mnie wielka niespodzianka. Chałupy przepiękne. Dachy pokryte strzechą, kolorowe okienka, naturalne, żyjące swoim życiem ogródki, małe płoteczki i strachy na wróble. Od razu przypomniały mi się klimaty u dziadków. Ja do dziś pamiętam jak mój dziadek ubijał w drewnianej maselnicy masło, robił twaróg, a babcia robiła niezliczoną ilość serwet na szydełku. Lato u dziadków zawsze było przepiękne i słoneczne. Dziadkowie zawsze zabierali nas na swoją łąkę. Ja, jak to mała dziewczynka siedziałam w wysokiej trawie i przez cały dzień robiłam bukiety i plotłam wianki z polnych kwiatów, a mój brat, jak to chłopczyk podrzucał mi co chwile, a to jaszczurki, a to żaby. Zdarzyło się czasem, że złapał zaskrońca. Piszczałam ze strachu na widok każdego robala, a on był przeszczęśliwy. Dlatego dziś, jak przekroczyłam bramę i weszłam na teren skansenu, poczułam się jakbym cofnęła się w czasie :-) No, może nie aż tak daleko, bo dziadkowie mieli warunki bardziej ucywilizowane niż tu, ale wtedy takich chałup było sporo. Nawet ze dwie takie stoją do dziś.

DSC_7102

DSC_7145

DSC_7155

kol3

kol2

DSC_7111 DSC_7128

DSC_7172

koll

kol4

kol7

kol4kol5

W środku można podziwiać gliniane garnki, garnuszki i dzbanuszki, pięknie udekorowane malunkami. Przyznam się, że wszystkie bym zaadoptowała i postawiła u siebie na balkonie z kwiatami :-)

kol8 kol9

kol6 kol10 DSC_7173

DSC_7187

DSC_7188

Tyle kwiatów, aż chce się rwać i układać w wazonach. No, ale wtedy to nie będzie tu tak ładnie. Do końca dnia pogoda nas już nie zawiodła. Było ciepło i słonecznie. Na koniec naszej wyprawy zakupiliśmy miód faceliowy. Drugi raz spotkałam się z tą nazwą. Już wiem, że te olbrzymie pola mieniące się kolorami w odcieniach błękitu i fioletu to właśnie facelia. Jest królową roślin miododajnych. To ją właśnie podziwiałam, kiedy byliśmy w drodze do Lawendowego Pola. Pisałam o tym tutaj.

Z wyprawy przywieźliśmy jeszcze świecę o zapachu miodu. Dla mnie to mały śmierdziuszek i raczej ładnie nie pachnie, ale podobno to sam miodek i inni zachwycali się zapachem :) Moi teściowie zakupili miód pitny i na koniec tego wspaniałego dnia po dotarciu do domu, raczyliśmy smakiem swoje podniebienia :)

DSC_7295DSC_7296

Ostatnie dni wakacji zleciały już jak z górki. Cieszyliśmy się każdym dniem, spędzonym pod okiem słońca. Przygotowując się do odjazdu nacięłam sobie świeżych ziółek. W domu ususzę, a na święta jak znalazł. Bardzo lubię pieczeń z dodatkiem ziół, a szałwię uwielbiam w zupie dyniowej. Połączenie tych dwóch składników, szałwii i dyni to pyszny i aromatyczny zespół.

DSC_6918 kol1

kol2

Jak strasznie żałuję, że nie mam swojego chociaż metrowego ogródka. Wystarczyłaby mi taka mała rabatka jak tutaj, z niewielką ilością warzywek. No i słoneczniki !!!! Jak kwitną są mega piękne, a później można pochrupać ziarenka przy książce :)

DSC_7552

kol3

kol4

DSC_6911

kol6

Ostatnie spacery, pożegnanie lata. Wszystkie zachody słońca były nasze ( o ile nie padało). Sierpień nie był tak gorącym miesiącem jak lipiec. Tutaj w lipcu dosłownie wszystko wypaliło. Trawę, owoce na krzaczkach. Zero malin, zero jeżyn. Co roku zbieraliśmy garściami wielkie, czarne i soczyste jeżyny. Robiłam z nich babski trunek – nalewkę :) A o grzybach można było tylko pomarzyć. W lesie było strasznie sucho, nawet kilka deszczowych dni w sierpniu nie pomogło i nie urosło nic a nic. Spacerowaliśmy zatem i uwiecznialiśmy te chwile na zdjęciach.

DSC_7323

DSC_7314

DSC_7319

kol7

Przyroda jest piękna. Pewnie się ze mną zgodzicie. Cieszyłam się podwójnie, bo nawet komarów nie było. Przynajmniej chociaż raz wróciłam z lasu bez bąbli :)

Następnego dnia rano w dniu wyjazdu zaczęło padać. Padało tylko przez chwilkę. My biegaliśmy z bagażami z domu do samochodu. Kiedy ponownie wychodziłam z domu obładowana po szyje torbami, widok jaki zobaczyłam, przygwoździł mnie do podłoża. Po kilku sekundach ocknęłam się, rzuciłam wszystkie torby i pobiegłam jak oparzona po aparat z gorączkową myślą, czy jeszcze zdążę.

DSC_7350

Była piękna, pierwszy raz widziałam całą tęczę. Była dosłownie tylko kilka chwil, ale w takich momentach człowiek tylko stoi i patrzy i podziwia to naturalne zjawisko. Nie dałam rady zrobić jej całej. Była ogromna i taka intensywna. Musicie uwierzyć na słowo. Właśnie dla takich widoków tu przyjeżdżamy.

*****

Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca. U mnie jak zawsze niezliczona ilość zdjęć.

Żegnam się z Wami słonecznikowo :)

DSC_7345

Pewnego razu w folwarku Karczemka

Dzień Dobry Kochani!

Tak jak obiecałam, zabieram Was w przepiękne miejsce. Kraina jak ze snu, miejsce z duszą. Ja byłam zauroczona. Nie przeszkadzało mi nawet, że przed chwilą lało jak z cebra, a ja w sandałkach biegałam po ścieżkach z aparatem. Z każdym krokiem buzia otwierała mi się coraz szerzej ze zdziwienia. Po prostu tu tak pięknie. Co chwila podchodziłam do męża i mówiłam, …ale ślicznie, prawda?.. A On na to… tak tak, ślicznie tak tak….  i ten jego uśmiech, który oznacza  moja żona zwariowała. Nie mogłam pojąć jak to jest, że od kilku lat jeździmy na Mazury, a to miejsce jest dosłownie parę kilometrów od domu rodzinnego i nigdy tu nie trafiłam. Toż to przecież raj. Dla wszystkich. Jest tu tyle miejsca. Każdy zakątek zagospodarowany i wypielęgnowany. Ba, nawet mają swoje lawendowe poletko. Wyobrażacie to sobie ? Mnóstwo kompozycji kwiatowych, ogromne hortensje, piękne drzewa i zalew. To wszystko w jednym miejscu. Wyniuniane na piątkę. Przekonajcie się sami, zapraszam ze mną na spacer ;-)

Nie uwidoczniłam tego na zdjęciu, ale już sam parking zrobił wrażenie. Po wyjściu z samochodu nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nad naszymi głowami na belkach stało kilka ogromnych i kolorowych sań na płozach. Widok niecodzienny. W zimie zapewne organizowane są tu kuligi :-) A przed nami główny budynek w którym mieści się restauracja i bar z tarasem urządzone w pięknym stylu i ze smakiem.

DSC_7193

kol1

Domek ogrodnika :)

kol3

Wędzarnia, a przed nią prawdziwe wielkie rabaty ze smakowitymi warzywkami.

kol4

A tutaj lawendowe pole. Co prawda w większości lawenda została zebrana, ale i tak zapach był oszałamiający.

DSC_7207

kol5

Na samym końcu drogi stoi Rybaczówka. Urokliwy domek z niebieskim płotkiem, a dookoła piękny park.

DSC_7203DSC_7215

DSC_7216

DSC_7218

Z Rybaczówki droga prowadzi między innymi nad zalew, ale…… jak skręcimy w lewo to zobaczymy coś takiego ..

kol7

DSC_7230

                                                                           SPA na świeżym powietrzu.

DSC_7229

kol8

DSC_7231DSC_7232

Idąc dalej natknęliśmy się na kolejne SPA, coś wspaniałego.

Oto Świerkowa Bania

DSC_7233

DSC_7234

kol9

Na żywo to miejsce jest jeszcze piękniejsze. Trzeba tu być, aby poczuć ten klimat. Najlepiej pasuje tu opis, który właściciele zamieścili na swojej stronie internetowej, a ja pozwolę sobie ich zacytować..

Proszę sobie tylko wyobraź… …rześki wieczór mieniący się tysiącami gwiazd, spacer przez pachnącą łąkę, taras zawieszony nad jeziorem w cudownej bliskości natury, po chwili zanurzasz się w wypełnionej po brzegi parującej i pachnącej drewnem balii. Gorąca woda faluje uspokajająco, rozkoszujesz się lampką wina, drzewa cicho szumią, a w tle słychać plusk kaczek i perkozów…

Nic dodać nic ująć..

kol10

DSC_7242

DSC_7243

kol12

DSC_7245

Dalej kładeczką przez park wracamy do głównej restauracji. Po drodze mijaliśmy jeden z większych budynków. Podejrzewam, że tam również są pokoje do wynajęcia oraz  sala bankietowa na okoliczne przyjęcia.

DSC_7247

DSC_7248

DSC_7250

kol13

DSC_7252

kol14

kol15

kol16

kol17

kol18

Tu wchodzimy do restauracji i od razu udajemy się na piętro.

DSC_7268

kol19

DSC_7271

DSC_7285

kol20

Najbardziej urzekł mnie pokoik w kolorze miętowym. No po prostu nie mogłam z niego wyjść. Oglądałam dzbanuszki, lampiony i ten zapach kwiatów…  Siedziałam sobie w foteliku, podziwiałam krajobraz za oknem. Jeszcze dobra kawa i książka i można odpłynąć na dłuższą chwilę.

kol21

DSC_7273

DSC_7274

kol22

Wspaniały klimat, uroczy dzień. Aż żal opuszczać to miejsce. Zastanawiam się, ile jeszcze takich perełek kryją w sobie Mazury.

Pozdrawiam :)

*******

DSC_7260

Lawendowe Pole

Podczas długiego weekendu wyruszyliśmy na Warmie i Mazury, pogoda niestety nam nie dopisała. Zdążyliśmy zrobić tylko jedno ognisko, bo cały czas padało, padało i padało. A jak nie padało, to nawał chmur jaki przetaczał się przez niebo, straszył swoim kolorem, że jak tylko usiądziemy i rozpalimy ognisko to zmoczy nas do suchej nitki. I co tu począć w taką pogodę? Grzejąc się przy kominku w wygodnym fotelu, zaczęłam czytać ulubione blogi. Po paru minutach wystrzeliłam z fotela jak oparzona, mąż mało nie dostał zawału, a nasz kochany mały berbeć zaczął się śmiać w niebogłosy, bo myślał, że mama znowu go rozśmiesza. Krzyknęłam – Tu zaraz obok jest Lawendowe Pole! Jedziemy! Już mi nie przeszkadzał wiatr i że zimno i że pogoda jak w krainie deszczowców. Minęło pół godziny i już siedzieliśmy w samochodzie. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze parę razy, bo oczywiście nie mogłam oprzeć się takim widokom i koniecznie musiałam je sfotografować. Mój mąż już się przyzwyczaił, że musi zatrzymywać się w nietypowych miejscach podczas naszych podroży, bo ja muszę TERAZ zrobić zdjęcia :-) A to pole rzepaku, a to łąka pełna maków i chabrów albo piękne rumianki w takich ilościach, którym trudno się oprzeć.

DSC_5759-001

DSC_5756pp

DSC_5758-001DSC_5757-001

Po niespełna godzinie byliśmy już na miejscu. Po wyjściu z samochodu pierwszy dotarł do mnie mocny aromat lawendy, a po kilku krokach naszym oczom ukazał się taki widok.

DSC_5869[1]

DSC_5894[1] DSC_5903[1]

DSC_5909[1] DSC_5884[1]

Dowiedziałam się, że akurat zdążyliśmy przed pierwszymi zbiorami lawendy i mogliśmy ją jeszcze podziwiać jak pięknie rośnie na wzgórzu. Po środku pola stała urokliwa, drewniana ławeczka na której można usiąść, wdychać oszałamiający zapach lawendy i spoglądać na łemkowska chatę.

DSC_5877[1]

DSC_5847[1]DSC_5843[1]

Chata ta została przetransportowana w to miejsce i ponownie złożona do ostatniej deski. Teraz zaprasza do siebie jako Żywe Muzeum Lawendy. Powstało ono tak naprawdę parę dni temu, tak więc interes dopiero się rozkręca :-)

 DSC_5845[1]DSC_5846[1]

Wysłuchaliśmy o procesie pozyskiwania wody lawendowej i aromatycznych olejków, zobaczyliśmy kącik relaksacyjny w którym można się odprężyć, wdychając naturalny zapach lawendy, suszącej się w ogromnych ilościach na stryszku chaty. Oczywiście to wszystko po zbiorach :-) Są również organizowane wiejskie warsztaty alchemiczne na których można się nauczyć jak samodzielnie wytworzyć naturalny krem. Chętnie sama bym się na takie warsztaty zapisała i całymi dniami mogłabym w tej lawendzie siedzieć :-)

DSC_6209[1]DSC_5848[1]

DSC_5858[1]DSC_5859[1]

DSC_5899[1]DSC_5872[1]

W nawet tak pochmurny dzień, odwiedzających było sporo. Na miejscu można było zakupić bukieciki lawendy, ale ja w całym tym zamieszaniu i podziwianiu wróciłam bez niczego. Postanowiłam poszperać w necie z nadzieją, że może trafię na jakiś no i proszę. Oto mój bukiet :-) Ogromny i pachnący, a w prezencie dostałam jeszcze dwa maleńkie woreczki z nasionami. Teraz pachnie w całym salonie :-)

DSC_6384[1]

DSC_6391[1]

Jeśli ktoś ma ochotę na podobny bukiet to zakupiłam go tutaj, a wszyscy, którzy mają ochotę odwiedzić Lawendowe Pole to tutaj zostawiam namiary :-)

Polecam to miejsce, my się zachwyciliśmy i na pewno tam wrócimy raz jeszcze.

Pozdrawiam wszystkich !

 

DSC_5891[1]