Dłuuugi weekend

A my znowu w podróży, uciekliśmy z domu na łono przyrody :-) Jeju pogoda taka piękna, że trzeba korzystać. Od poniedziałku leniuchujemy na maksa, objadamy się truskawkami i słuchamy śpiewu skowronków. Oszalałam z tego szczęścia, do tego stopnia, że jak tylko mogę to zaciągam rodzinę do lasu i na pola w poszukiwaniu polnych kwiatów.

DSC_1122k Zamarzyły mi się bukiety, ogromne, z chabrów i maków do tego paprocie, rumianki i inne polne kwiaty. Nie mogłam się powstrzymać i musiałam przytargać ich całą garść.

DSC_1138k

DSC_1149k

Starczyło na trzy piękne bukiety, które zdobią pokoje chaty. A jeden największy zostawiłam na werandzie. Tak zgłodniałam od tego biegania po polach i pracy przy kwiatach, że przygotowałam mały lunch. Stworzyłam sobie taki wiejski klimacik :-) A jak kawa smakujeee, bosko!!!! A truskawki rozpływają się w ustach. Wierzcie mi na słowo.

DSC_1148k

kol1

kol2

DSC_1140k

kol3

DSC_1173k

DSC_1158k

Na drugi dzień, kiedy usiadłam sobie z kubkiem kawy na schodkach przed chatą mój wzrok zarejestrował po drugiej stronie ulicy coś czerwonego w krzakach. Mocno się ucieszyłam, bo nareszcie trafiłam na rozkwitnięte polne maki. Wiedziałam, że gdzieś tu były, ale bardzo rzadko miałam okazję je podziwiać. Są ogromne i różnią się się od tych, które rosną na polach. No nie mogłam się powstrzymać. Zerwałam kilka. Zobaczcie sami jakie piękne :-) Teraz siedzę sobie na werandzie, z kubkiem kawy, miseczką owoców i napatrzeć się nie mogę.

DSC_1186k

kol4

DSC_1184k

Aaaa zapomniałam dodać, że weranda zaczyna przybierać nowy wygląd. Parę dni temu przyjechały nowe barierki. Teraz zrobiło się tu bardziej klimatycznie. Pokażę Wam w następnym poście. A gdy nadchodzi wieczór zapalam latarenki. W powietrzu czuć zapach pieczonych warzyw z grilla lub polskiej kiełbaski z ogniska. Takie wiejskie życie bardzo mi się podoba. Synek po całym dniu na powietrzu w nocy zasypia mi w pięć minut i nie muszę go pół godziny usypiać, jak to zwykle bywa. Właśnie teraz, kiedy ucina sobie popołudniowa drzemkę, słychać pianie kogutów i gęganie gęsi…. gdzieś tam. I tak sobie myślę, że czas płynie wolniej i życie jest piękne, bo jesteśmy tu całą rodziną i zdrowie nam dopisuje. I potrafimy się cieszyć z takich przyziemnych rzeczy. Wiem na pewno, że nigdy nam się to nie znudzi.

W ubiegłym roku w połowie maja przez te okolice przeszła fala mrozów. Niewielkich, ale plony swoje pozbierała. Zero owoców. Nic, każdy krzaczek i drzewko gołe i nie wesołe. Dla wielu gospodarzy klęska. Co roku w sierpniu zbieraliśmy obok w lesie piękne i soczyste jeżyny. Wszystko wymarzło.

A dziś to wygląda tak, jabłoń pięknie obrodziła, wiśnia, grusza, śliwa. Urodzaj na maksa. Czekamy jeszcze na borówki, maliny, truskawki, agrest. Zapasy w tym roku chyba przejdą nasze oczekiwania :-) Gdy nadejdzie odpowiednia pora to czas najwyższy uzupełnić słoiki sokami, konfiturami i nalewkami.

DSC_1049k

DSC_1205k

A skoro o konfiturach mowa to kochani z czystym sumieniem mogę Wam polecić powidła śliwkowe z czekoladą i kakao, które robiłam w ubiegłym roku. Przepis o tu klik. Zostały nam jeszcze dwa słoiczki. Przed chwila mąż nasmażył kopiasty talerz naleśników, powidła i do tego truskawki, pycha Uśmiech Zaraz przyjadą teściowie. Stół nakryty. Nazrywałam kilka borówek. Pojedyncze okazy zdążyły już dojrzeć.

DSC_1190k

kol5

DSC_1195k

DSC_1198k

DSC_1201k

Oczywiście na małą ucztę mieliśmy niezapowiedzianego gościa w postaci pana sikorka, który bez krępacji częstował się borówkami Uśmiech Nie udało mi się go sfotografować przy stole, ale na fotki i tak się załapał.

DSC_1107k

kol6

To ja Was teraz zostawiam i biegnę na naleśniki. Na szczęście weekend się jeszcze nie skończył. Jeszcze trzy dni.Wybieracie się gdzieś? Jeśli tak to życzę Wam słonecznych dni i dużooo wypoczynku, korzystajcie ile się da.

Do napisania Uśmiech

**********

DSC_1070k

Continue Reading

Majówkowe lenistwo..

Witam Was serdecznie w maju! Jestem już, nieco spóźniona, z małym poślizgiem, ale dotarłam. Niestety, komputer przy którym pracowałam i służył mi dość długo, podziękował mi za współpracę. A że bardzo się do niego przywiązałam, próbowaliśmy go razem z mężem przywrócić do działania. Usterka okazała się poważniejsza i wyszło na to, że lepiej kupić nowy niż zainwestować w naszego staruszka. Z nowym się jednak wstrzymaliśmy, bo pod wpływem chwili nie ma co podejmować decyzji. Na chwilę obecną kupiliśmy używanego laptopa, wymieniliśmy dysk ze starego i już tu jestem, razem z Wami :-) Bałam się troszkę, że ta chwila potrwa dłużej i nie zdążę nawet ogłosić wyniki Candy, ale już po strachu. Uff.

Wiem, że już jest dawno dawno po majówce, ale kochani chciałam się z Wami podzielić chwilami, spędzonymi w uroczych zakątkach. Na naszą majówkę jak zwykle pojechaliśmy do naszego domku na wsi na Mazurach. Pogoda w piątek straszyła deszczem, chmurami i nieprzyjemnym wiatrem. Za to w sobotę wyszło słońce i przez kolejne dwa dni umilało nam pobyt.

DSC_0590k

Po przyjeździe musieliśmy pozwiedzać wszystkie zakątki i podpatrzyć co pojawiło się  na rabatkach kwiatowych. Za każdym razem, gdy tu jesteśmy, zawsze pojawia się coś nowego.

DSC_0591k

kol1

Przepiękne szafirki, bratki i tulipany, teraz one tu rządzą! Mają swój czas ;-)

DSC_0568k

kol2

W ten weekend majowy było rodzinnie i wesoło. W naszym domku czekał na nas już brat męża z żoną i dziećmi. Potem dołączyli do nas teściowie, którzy zajęli się wnukami. Krótki czas wytchnienia dla rodziców :-)

DSC_0685k

DSC_0689k

DSC_0700k

Było i huśtanie i malowanie graffiti :-) Dzieci szczęśliwe i my też.

DSC_0555k

DSC_0712k

Może już wśród nas są młodzi artyści?

DSC_0725k

Tak kochani wyglądał nasz piątek, w sobotę wybraliśmy się na kolejne zwiedzanie. Jakiś czas temu ustaliliśmy sobie z mężem, że będziemy zwiedzać okolice i odkrywać urokliwe miejsca podczas naszego pobytu na mazurach czy to w urlop czy inny dłuższy weekend. W ubiegłym roku byliśmy w Karczemce, piałam o tym miejscu tu. Tam jest przepięknie, nie tylko na pobyt we dwoje ale i dla rodzin z dziećmi. Zobaczcie. Tym razem pojechaliśmy zobaczyć pałac w Pacółtowie. Miejsce same w sobie urokliwe, zadbane, pałacowe wnętrza. Dla nas trochę za “sztywno”, ale gdy trzeba naładować akumulatory i zrelaksować ciało, idealne miejsce na tę okazję.

DSC_0611k

kol3

DSC_0612k

kol4

kole

DSC_0641k

A dla miłośników koni po drugiej stronie klub jeździecki i stajnie.

DSC_0660k

Po wejściu do stajni opadła mi szczęka do podłogi. Ja nie wiem jak wyglądają inne stajnie, ale w tej na suficie wisiało kilka czarnych kryształowych żyrandoli, przy każdym boksie latarenka, w tle sączyła się muzyka, a konie stały zasłuchane, wyglądając przez okienko:-)

kole1

A tutaj wnętrza klubu jeździeckiego, a dalej bryczki i powozy. Do wyboru do koloru, sądząc po wyglądzie kół do dziś używane :-)

DSC_0680k

kole2

No i jeszcze takie cuda stały w kącie.

DSC_0668k

Po całym dniu spędzonym na powietrzu i na słońcu wieczorem już sił brakło na wypoczynek przy ognisku. Oczywiście Panowie tej przyjemności sobie nie odmówili. Reszta kobiecej załogi wraz ze swoim oseskiem pogrążyła się w długim i spokojnym śnie. Nazajutrz temperatura rozszalała się na dobre. To się nazywa prawdziwa majówka. Niestety był to również nasz dzień powrotu, ale postanowiliśmy niespiesznie zwiedzić jeszcze jeden zakątek przed wyjazdem. Całkiem niedaleko jest pewien zamek w miejscowości Karnity. I piękne jezioro Kocioł. 

DSC_0765k

kol7

Zamek wraz z parkiem pełni funkcję ośrodka wypoczynkowego. Jest przytulnie, park zaprasza na spacery, a jezioro do pływania..

DSC_0780k

DSC_0788k

DSC_0809k

kol8

Wyciszeni, wróciliśmy po bagaże i ruszyliśmy w podróż do domu. Nie mogło i nas zabraknąć  tego dnia na trasie E7. Postanowiliśmy dotrzymać towarzystwa innym, powracającym tego dnia i tak po 5 godzinach dotarliśmy na miejsce :-) Cali, zdrowi i spełnieni.

Na koniec zapraszam jeszcze na Candy. Kochani zapisujcie się, jeszcze jest czas. Bardzo miło mi powitać nowych czytelników i dziękuję za zaproszenia. Już biegnę kochani do Was, podziwiać wasze blogi. A już za chwilkę wracam do Was z powrotem. Zdradzę tylko, że będzie pysznie:-)

***

Do zobaczenia!!

DSC_0557k

Continue Reading

Ze starego coś nowego–wieszaki shabby chic

Jakiś czas temu, a dokładniej w ubiegłych roku w wakacje,  gdy wypoczywaliśmy na łonie natury na wsi, przy ognisku, które mąż obowiązkowo rozpala, aby umilić nam wspólne biesiadowanie, wpadły mi w ręce drzwiczki od szafek po starym kredensie. Kredens dokonał już swojego żywota. Był stary, spróchniały i w opłakanym stanie. Nie dało się go uratować. Został podziabany na małe kawałeczki i skończył w kominku. Gdy mąż poszedł po kolejną partię drewna do ogniska i przytaszczył ze sobą deseczkę w kolorze miętowym z zardzewiałym uchwytem, przechwyciłam ją w trybie natychmiastowym i sama pognałam w poszukiwaniu następnej. Ku mojej radości znalazłam i drugą. Ukryłam je w komórce i miały tam poczekać na swój lepszy dzień.

Gdy taki nadszedł, wyciągnęłam swoje zdobycze, oczyściłam najpierw z pajęczyn, żelaznych elementów i usunęłam starą farbę. Umyłam drewno. Kiedy tak sobie leżały te moje deseczki, pomyślałam, że zrobię z nich wieszaki. Zakupiłam drewniane dekorki i żeliwne haki. Pomalowałam jasnym błękitem, zrobiłam przetarcia. Zostało jeszcze woskowanie. A tak prezentują się przed i po.. :-)

kol11

Prawda, że lepiej? Skończyłyby w ognisku, a tak mam dwa fajne wieszaki w stylu shabby chic. Choć to moje pierwsze przeróbki w tym stylu to czeka na mnie jeszcze stara komódka, stare drewniane karnisze z których chcę zrobić ramy na zdjęcia. Oj pomysłów wiele, ale z czasem krucho. W końcu mogę  podziałać tylko w wakacje, bo jak one się kończą to kończy się i nasz urlop, trzeba wracać. Mieszkamy w bloku, a tutaj takie brudne prace raczej niemożliwe :-( Urlop-2014-784k

Urlop-2014-827k

DSC_0446k

Na chwilę obecną jeszcze nie znalazłam dla nich miejsca w naszym domku na wsi, ale w te wakacje planujemy rewolucję w saloniku i naszej sypialni, będzie się działo. Będziemy malować, przestawiać meble itd.. Oczywiście na blogu pojawi się dokumentacja zdjęciowa z efektem końcowym. Bardzo lubię takie zmiany :-) Wtedy czuję się jak w nowym miejscu. Już nie mogę się doczekać.

Urlop-2014-967k

Urlop-2014-968k

Urlop-2014-969k

Urlop-2014-971k

DSC_0448k

*******

Pa pa i do napisania wkrótce :-)

Urlop-2014-964k

Continue Reading

HAPPY BIRTHDAY

Hurrraa! Udało się. Słonce tego dnia było pierwszym gościem na przyjęciu i zostało do końca. Cóż za niespodzianka. Tym bardziej, że przez cały tydzień straszyło deszczem. Dzień wcześniej tak przeżywałam tę pogodę, że pół nocy nie spałam. Zamartwiałam się na dobre, a co to będzie jak zacznie padać? Letni deszczyk jeszcze jakoś przeżyję, ale tu jak pada, to leje na całego. I jak wtedy powiesić ozdoby z papieru nad którymi siedziałam pół dnia? Mieliśmy co prawda zadaszenie na tarasie na którym miało odbyć się przyjęcie, lecz dobrze wiedziałam jak niewielki deszczyk z pomocą wiatru potrafi tu napsocić. Wszystko jednak dobrze się skończyło, a przyjęcie upłynęło w miłej atmosferze rodzinnej. Muszę jednak przyznać, że zadanie troszkę mnie przerosło. Bez pomocy rodziny nie dałabym rady. A ja myślałam, że sama przystroję tarasik, przygotuję jedzonko na przyjęcie, jeszcze stworzę z nich kompozycje, a w międzyczasie będę wszystko fotografowała, aby to później wszystko Wam pokazać i jeszcze zajmowała się synkiem. Chyba na głowę upadłam. Utonęłam w kuchni przy garach przygotowując różne potrawy, nie miałam czasu dosłownie na nic. Taras został udekorowany przez męża i mojego brata. Dzieckiem zajmowała się ciocia. Zdjęcia z przyjęcia robił mój mąż. Mi udało się chwycić aparat dosłownie na parę sekund. Śmiałam się na koniec, że nawet nie zdążyłam przebrać synka w przygotowane wcześniej na te okazję ubranko, tak więc z pomocą mamusi i tatusia zdmuchiwał swoją pierwszą świeczkę w dresie hi hi :-) Tort był pyszny, wszystko wszystkim smakowało. Ja szczęśliwa, że wszyscy zadowoleni. Na przyjęciu niestety zabrakło drugiej babci, a mojej mamy Halinki oraz malutkiej Madziuni z mamą a naszą ciocią Kasią, którą dopadł wstrętny wirus i musiały obydwie zostać w domku. Całujemy i pozdrawiamy. Jeszcze nic straconego. Następnym razem pojedziemy i do babci Halinki i do Madzi z pysznym ciastem. Całuski dla Was. Uwaga!!!!!!!! A teraz dużo zdjęć :-)

DSC_7466

DSC_7495DSC_7437

DSC_7439DSC_7458

DSC_7461DSC_7467

Troszkę to wszystko wygląda mocno rustykalnie jak na przyjęcie dla dzieci, ale w sumie byli sami dorośli, a z dzieci tylko mój mały szkrabek. Jak troszkę podrośnie to wtedy urządzimy mu Kinder Garden Party z balonami, bańkami i wszystkim co uwielbiają dzieci, a na razie nam staruszkom wystarczy tyle :-))

DSC_7475DSC_7473

W ciasta zaopatrzyłam się w pysznej cukierni. Na widok tych babeczek dostałam wielkiego ślinotoku i postanowiłam zamówić kilka. Prawda, że robią wrażenie? :-)

DSC_7480DSC_7481

DSC_7488DSC_7501

DSC_7497

DSC_7491

DSC_7490DSC_7492

DSC_7493DSC_7484

DSC_7504DSC_7498

DSC_7482DSC_7503DSC_7487

DSC_7499DSC_7500

Doceniam mojego M, który obfotografował te wszystkie smakołyki i gości przy stole :-) Dzięki niemu mogłam napisać tego posta i pokazać Wam to na zdjęciach.

DSC_7505DSC_7507

DSC_7519DSC_7524

DSC_7520

DSC_7518DSC_7526

DSC_7528

To było jednocześnie piękne pożegnanie lata…….

A  na koniec musimy pochwalić się prezentami.

DSC_7606DSC_7607

DSC_7617

DSC_7610DSC_7613

DSC_7619

DSC_7620DSC_7623

DSC_7624DSC_7625

Jeszcze raz dziękujemy dziadkom, ciociom i wujkom za przybycie i uczestniczenie w tym szczególnym dniu dla nas i naszego dziecka.

Troszkę dużo zdjęć itd.. ale jak to matka, bardzo lubię fotografować mojego chłopczyka i nie mogłam się zdecydować na jedno to wrzuciłam wszystkie :-)

***

A już w następnym poście zabiorę Was do miejsca magicznego, pełnego uroku. Po prostu bajka. Piękne ogrody, dopieszczone w każdym detalu, wymarzone miejsce na randkę, dla zakochanych i miły wypoczynek rodzinny.

Do zobaczenia :-)

Continue Reading

Pod gwiazdami

Ojeju, ale mam zaległości w pisaniu. Wszystko przez urlop :-) Jeszcze trwa, jeszcze tylko parę dni. Wielka szkoda, że już się kończy, bo tyle jeszcze chciałam pozwiedzać, ale jak nie teraz to następnym razem. Oczywiście jesteśmy na Mazurach. Zabiorę Was w miejsca w których byłam. Jeśli ktoś będzie przejazdem lub w okolicy i lubi takie klimaty to polecam bardzo. Ja byłam w swoim żywiole :-) Szkoda tylko, że pogoda taka w kratkę. Właśnie szykuję się do urządzania przyjęcia. Dokładnie w sobotę zaplanowałam Garden Party z okazji pierwszych urodzin mojego synka. Mam nadzieje, że się nie rozpada i  że słońce będzie pierwszym gościem na przyjęciu. Pierwszy raz będę organizować takie przyjęcie więc trzymajcie za mnie kciuki :-) A tymczasem kilka zdjęć z wieczornych spacerków wokół domku.

DSC_7302

DSC_7304

DSC_6943

DSC_6942

DSC_6938

Przy takim super-księżycu to i książkę można poczytać :-)

DSC_6822

Piękny wieczór, to na ognisko w sam raz :-)

DSC_7418

DSC_6828

DSC_7410

DSC_6809

DSC_6849

DSC_6841

DSC_6901p

Aby jeszcze zwiększyć nastrój tego wieczoru rozpaliliśmy latarenki w jedynym okienku na tarasie. Było pięknie i klimatycznie.

DSC_6897

DSC_6905p

Oj doceniam takie wieczory, bo na te trzy tygodnie spędzone tutaj zaliczyłam ich dosłownie tylko parę. Synek zasypia razem z kurami, to chowamy się do domku wcześnie, zanim zapadnie zmrok.

DSC_6850

DSC_6843DSC_6936

DSC_7404

Dobranoc :-)

I do zobaczenia już za chwilkę :-)

Continue Reading

Mój Drugi Dom

Miejsce to jest magiczne, pod każdym względem. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. A mowa tu o chatce na Mazurach, która była w strasznej ruinie. Będąc w środku można było podziwiać widoki na zewnątrz :-).  Wyobraźcie sobie w jakim była stanie. Działka na której stoi chatka była porośnięta zielskiem po same pachy. Tylko ludzie, którzy mają artystyczną duszę, mogli sobie wyobrazić jak to miejsce może wyglądać, jeśli się włoży trochę pracy. A mowa tu o rodzicach mojego męża. Skusili się i podjęli wyzwanie. Czasami nachodziły ich wątpliwości czy podołają, bo pracy było ogrom. Nie na rok ani dwa tylko przez długie lata, tym bardziej, że to nie jest dom w którym mieszkają na stałe. Dziś, jak słucham tych opowieści to aż ciężko mi sobie wyobrazić jak to kiedyś wyglądało. Chata przeszła niesamowitą metamorfozę. Za każdym razem kiedy tu jestem, czuje się jak w domu. W okresie letnim uwielbiam poranki. Kiedyś rano budziły mnie gęsi, a teraz pałeczkę przejął mój synek :-). Na śniadanie pyszna jajecznica ze świeżo zerwanym szczypiorkiem, kawa i promienie słoneczka, a na dokładkę śpiew skowronków i cudny widok, aż po horyzont. Kocham te klimaty. A co ja będę Wam opisywać, zobaczcie sami :-)

DSC_5779[1]

Jesień_2012-127[1]DSC_6343[1]

DSC_6319[1]DSC_6233[1]

DSC_6289[1]DSC_6291[1]

Wiosna-2012-343[1]DSC_5815[1]

DSC_6344[1]DSC_6350[1]

DSC_6256[1]DSC_6259[1]

DSC_6258[1]DSC_6277[1]

Czerwiec-388[1]Czerwiec-373[1]

Czerwiec-399[1]DSC_6261[1]

DSC_6349[1]

DSC_6287[1]DSC_6285[1]

Urlop_2011-874[1]Urlop_2011-903[1]

 

DSC_6309[1]

 

Ze względu na odległość nie możemy przyjeżdżać tu tak często jakbyśmy chcieli, bo mieszkamy pod Warszawą, ale staramy się wykorzystać wszystkie nadarzające się ku temu okazje. Za każdym razem  jesteśmy bardzo ciekawi, jakie zaszły zmiany podczas naszej nieobecności. Zawsze coś tu się dzieje. I tym razem też się nie pomyliliśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na mały spacerek wokół domu. Podziwialiśmy kwiaty, które zdążyły zakwitnąć od ostatniego naszego pobytu i wdychaliśmy aromatyczny zapach ziół, których tu nie brakuje. Nagle naszym oczom ukazał się niesamowity widok, staliśmy oniemiali i zachwycaliśmy się kolejnym pomysłem rodziców. Był to domek dla owadów. Przypomniałam sobie, że czytałam o takich domkach w wiosennym wydaniu Green Canoe Style 2014. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że i tutaj  zobaczę coś takiego :-). A Wam jak się podoba, bo nam bardzo :-)

Czerwiec-159[1]

Czerwiec-160[1]Czerwiec-163[1]

Czerwiec-158[1]Czerwiec-162[1]Czerwiec-161[1]

 

Czerwiec-164[1]Czerwiec-157[1]

Czerwiec-165[1]

 

Jak się później dowiedzieliśmy rodzice dostali sporo niepotrzebnych już ustników bambusowych (od znajomego klarnecisty), które zapoczątkowały realizację tego pomysłu. Jest cudny :-) Oby więcej takich pomysłów. Już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu.

Pozdrawiam wszystkich !

Continue Reading