Do lasu na grzyby

 

Jesień_2_2011-129

Nikt z Nas chyba nie spodziewał się tak pięknego, słonecznego września. Dużo słońca, temperatura odpowiednia. Chociaż już za oknem robi się szaro, ponuro i deszczowo.

Jednak korzystając z przychylności pogody, zdążyliśmy zaliczyć słoneczny weekend i wybraliśmy się do lasu. Miałam nadzieję, że uda nam się zebrać jakieś grzyby. Do tej pory nie mieliśmy szczęścia. Widocznie trzeba było zmienić teren i wybrać się na grzyby tam, gdzie ich pełno :)

Tym razem towarzyszyła nam moja mama, która wie gdzie szukać, bo ma „swoje miejsca”:-) Kiedy dojechaliśmy do celu, zaczęła się moja ceremonia. Ubieranie w czapkę, bluzę, kalosze, a następnie taniec ze sprayem do owadów z 10 minut. Tak tak. Nie ma się co śmiać. Jak tylko wchodzę do lasu dosłownie wszystkie komary lecą do mnie. I tylko do mnie. Mój mąż do lasu ubiera się w krótkie spodenki i koszulkę z krótkim rękawem, bo tak mu wygodnie. I nic go nie gryzie. Ja to chyba mam krew wymieszaną z sokiem malinowym, a on jest chory (dopisek męża: nie chory tylko nasączony piwem). Moja nadzieja, że nie będzie komarów, prysła jak bańka mydlana. Były dosłownie wszędzie, całe stada. Nawet spray nie pomógł. Jednak po znalezieniu pierwszego grzybka, przestało mi to przeszkadzać ;)

DSC_7745Jesień 2012-237

kol2

kol6

kol3

kol5

DSCN0407DSCN0417

DSCN0401

Potem był następny i następny i po dwóch godzinkach w lesie uzbieraliśmy całkiem sporo:-) Postanowiłam, że wszystkie grzyby zamrożę. Nie znalazłam pięknych okazów do marynowania, a z suszeniem byłby kłopot. Jak tylko otwieram piekarnik to mój synek jest przy nim w sekundę. Bo jest światełko, i czerwone cyferki. No nie jestem w stanie go od niego odciągnąć. Najlepsza zabawka w domu i już.

Lato_2_2011-101

Lato_2_2011-102

ko7

Oczywiście nie mogę wyjść z lasu jak nie przytaszczę do domu pełnej torby przeróżnych szyszek, żołędzi i innych cudeniek z lasu, które później wykorzystuje do dekoracji jesiennych w domu. Mój mąż się ze mną droczy, że to już podchodzi pod zbieractwo hi hi. Wy też tak macie?

kol1

kol2

Po powrocie z grzybobrania postanowiliśmy zakończyć ten dzionek pyszną obiadokolacją. Były placki ziemniaczane z sosem grzybowym. Mąż smażył placki, a ja zajęłam się sosem. Wspólnymi siłami wyszło pyszne danie :-)

kol3

******

Do zobaczenia :)

DSC_7910

Continue Reading

Ostatnie migawki lata

 

Wiem wiem, że jesień już zbliża się do nas wielkimi krokami. Można się przekonać po chłodnych wieczorach i opadających liściach. U mnie na balkonie pnącze zabarwiło liście na kolor czerwony. Wygląda pięknie. Jednak  chciałam Wam pokazać ostatnie migawki z mojego pobytu na Mazurach i zabrać Was jeszcze w jedno miejsce, które zachwycało kolorami i zapachem :-)

Pewnego pięknego sierpniowego poranka udaliśmy się do skansenu w Olsztynku. Tego dnia odbywało się święto ziół. Koniecznie chciałam spróbować zupy z pokrzyw i zobaczyć taniec czarownic :-) Przyzwyczajona już do psikusów pogodowych, przekroczyłam bramę skansenu, zlana przez deszcz do suchej nitki, który pojawił się znienacka i zniknął po 5 minutach. No ale jak już popadało to z wielką pompą. Ehh. No cóż, było dziesiątki osób w takiej samej sytuacji jak ja i prawie każdy kroczył ścieżkami z uśmiechem na ustach. Najważniejsze, że mój chłopczyk był suchutki, opatulony po zęby i schowany głęboko w wózeczku, no i oczywiście aparat. Po deszczyku wyszło słoneczko i dopiero się zaczęło. Zapach kręcił naszymi nosami z wszystkich stron. Na każdym zakręcie wisiały wielkie bukiety z kwiatami i ziołami. Jak ja kocham takie obrazy. Nie miałam wcześniej pojęcia, że ten skansen jest taki olbrzymi. Kilkanaście wiejskich chałup, olbrzymie wiatraki, uroczy, drewniany kościółek, ogrody, zwierzęta. I to wszystko w jednym miejscu. Zazwyczaj czytam o jakimś miejscu do którego się udajemy. Tym razem się jednak nie przygotowałam, nie czytałam nic a nic. Tym bardziej to była dla mnie wielka niespodzianka. Chałupy przepiękne. Dachy pokryte strzechą, kolorowe okienka, naturalne, żyjące swoim życiem ogródki, małe płoteczki i strachy na wróble. Od razu przypomniały mi się klimaty u dziadków. Ja do dziś pamiętam jak mój dziadek ubijał w drewnianej maselnicy masło, robił twaróg, a babcia robiła niezliczoną ilość serwet na szydełku. Lato u dziadków zawsze było przepiękne i słoneczne. Dziadkowie zawsze zabierali nas na swoją łąkę. Ja, jak to mała dziewczynka siedziałam w wysokiej trawie i przez cały dzień robiłam bukiety i plotłam wianki z polnych kwiatów, a mój brat, jak to chłopczyk podrzucał mi co chwile, a to jaszczurki, a to żaby. Zdarzyło się czasem, że złapał zaskrońca. Piszczałam ze strachu na widok każdego robala, a on był przeszczęśliwy. Dlatego dziś, jak przekroczyłam bramę i weszłam na teren skansenu, poczułam się jakbym cofnęła się w czasie :-) No, może nie aż tak daleko, bo dziadkowie mieli warunki bardziej ucywilizowane niż tu, ale wtedy takich chałup było sporo. Nawet ze dwie takie stoją do dziś.

DSC_7102

DSC_7145

DSC_7155

kol3

kol2

DSC_7111 DSC_7128

DSC_7172

koll

kol4

kol7

kol4kol5

W środku można podziwiać gliniane garnki, garnuszki i dzbanuszki, pięknie udekorowane malunkami. Przyznam się, że wszystkie bym zaadoptowała i postawiła u siebie na balkonie z kwiatami :-)

kol8 kol9

kol6 kol10 DSC_7173

DSC_7187

DSC_7188

Tyle kwiatów, aż chce się rwać i układać w wazonach. No, ale wtedy to nie będzie tu tak ładnie. Do końca dnia pogoda nas już nie zawiodła. Było ciepło i słonecznie. Na koniec naszej wyprawy zakupiliśmy miód faceliowy. Drugi raz spotkałam się z tą nazwą. Już wiem, że te olbrzymie pola mieniące się kolorami w odcieniach błękitu i fioletu to właśnie facelia. Jest królową roślin miododajnych. To ją właśnie podziwiałam, kiedy byliśmy w drodze do Lawendowego Pola. Pisałam o tym tutaj.

Z wyprawy przywieźliśmy jeszcze świecę o zapachu miodu. Dla mnie to mały śmierdziuszek i raczej ładnie nie pachnie, ale podobno to sam miodek i inni zachwycali się zapachem :) Moi teściowie zakupili miód pitny i na koniec tego wspaniałego dnia po dotarciu do domu, raczyliśmy smakiem swoje podniebienia :)

DSC_7295DSC_7296

Ostatnie dni wakacji zleciały już jak z górki. Cieszyliśmy się każdym dniem, spędzonym pod okiem słońca. Przygotowując się do odjazdu nacięłam sobie świeżych ziółek. W domu ususzę, a na święta jak znalazł. Bardzo lubię pieczeń z dodatkiem ziół, a szałwię uwielbiam w zupie dyniowej. Połączenie tych dwóch składników, szałwii i dyni to pyszny i aromatyczny zespół. 

DSC_6918 kol1

kol2

Jak strasznie żałuję, że nie mam swojego chociaż metrowego ogródka. Wystarczyłaby mi taka mała rabatka jak tutaj, z niewielką ilością warzywek. No i słoneczniki !!!! Jak kwitną są mega piękne, a później można pochrupać ziarenka przy książce :)

DSC_7552

kol3

kol4

DSC_6911

kol6

Ostatnie spacery, pożegnanie lata. Wszystkie zachody słońca były nasze ( o ile nie padało). Sierpień nie był tak gorącym miesiącem jak lipiec. Tutaj w lipcu dosłownie wszystko wypaliło. Trawę, owoce na krzaczkach. Zero malin, zero jeżyn. Co roku zbieraliśmy garściami wielkie, czarne i soczyste jeżyny. Robiłam z nich babski trunek – nalewkę :) A o grzybach można było tylko pomarzyć. W lesie było strasznie sucho, nawet kilka deszczowych dni w sierpniu nie pomogło i nie urosło nic a nic. Spacerowaliśmy zatem i uwiecznialiśmy te chwile na zdjęciach.

DSC_7323

DSC_7314

DSC_7319

kol7

Przyroda jest piękna. Pewnie się ze mną zgodzicie. Cieszyłam się podwójnie, bo nawet komarów nie było. Przynajmniej chociaż raz wróciłam z lasu bez bąbli :)

Następnego dnia rano w dniu wyjazdu zaczęło padać. Padało tylko przez chwilkę. My biegaliśmy z bagażami z domu do samochodu. Kiedy ponownie wychodziłam z domu obładowana po szyje torbami, widok jaki zobaczyłam, przygwoździł mnie do podłoża. Po kilku sekundach ocknęłam się, rzuciłam wszystkie torby i pobiegłam jak oparzona po aparat z gorączkową myślą, czy jeszcze zdążę.

DSC_7350

Była piękna, pierwszy raz widziałam całą tęczę. Była dosłownie tylko kilka chwil, ale w takich momentach człowiek tylko stoi i patrzy i podziwia to naturalne zjawisko. Nie dałam rady zrobić jej całej. Była ogromna i taka intensywna. Musicie uwierzyć na słowo. Właśnie dla takich widoków tu przyjeżdżamy.

*****

Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca. U mnie jak zawsze niezliczona ilość zdjęć.

Żegnam się z Wami słonecznikowo :)

 

DSC_7345

Continue Reading

Śliwki Czekolada i Kakao

DSC_7742

Dzień Dobry :)

Dzisiejszy post będzie kulinarny :-) Od dłuższego czasu przymierzałam się do zrobienia po raz pierwszy powideł ze śliwek węgierek. Nigdy sama nie próbowałam robić ani dżemów, ani konfitur, bo jak zaczęłam czytać o przygotowaniach, że dwa lub trzy dni smażenia z mieszaniem to łapałam się za głowę. Stwierdziłam, że to nie dla mnie. Wolałam zrobić coś prostszego. I tak sobie spacerując, natknęłam się na mały kramik z warzywami i owocami. A tam całe skrzynki wypełnione po brzegi śliwkami. No to jak tu nie kupić. Wzięłam 4 kg. W domu zaczęłam śledzić przepisy i natrafiłam na powidła śliwkowe z czekoladą i kakao. Brzmiało bardzo zachęcająco, więc skupiłam się akurat na tym przepisie i wiecie co? Efekt mnie powalił na kolana. Dosłownie. Smak obłędny. Pewnie jak to czytają niektóre z Was to myślicie, a czym ona się tak zachwyca, przecież to tylko powidła. Jednak ja nie spodziewałam się takiego smaku. Żadne powidła zakupione w sklepie nigdy nie przypominały mi tych. Smakując je, czułam się, jakbym jadła śliwki w czekoladzie. Pycha i naprawdę zachęcam wszystkich do spróbowania tego przepisu. Powidła prawie robią się same :-)

Podaję składniki:

4 kg śliwek węgierek,

cukier (ja dodałam tylko do smaku, moje śliwki były dosyć kwaśne),

5 łyżek kakao,

2 gorzkie czekolady

Zabieramy się do pracy. Śliwki umyć i wypestkować. Pokroić w ćwiartki. Pokrojone wrzuciłam do wielkiego garnka o grubym dnie, wlałam odrobinę wody, aby się nie przypaliły i na małym ogniu gotowałam je około 3 godzin. Trzeba pamiętać, aby je zamieszać od czasu do czasu. Na początku robiłam to częściej. Po 3 godzinach zdjęłam z palnika i odstawiłam do wystygnięcia. Tę samą czynność powtórzyłam dnia następnego. Jak śliwki przybiorą już odpowiednią konsystencję to dodajemy pozostałe składniki. Mieszamy do ich połączenia i voila :) – powidła gotowe. Pozostaje nam tylko przełożyć je do wyparzonych wcześniej słoiczków, a później pieścić podniebienie :)

Mam nadzieję, że zdjęcia Was zachęcą :) 

DSC_7631

kol1

kol2

DSC_7639

kol3

kol4

DSC_7797 — kopia

Z podanych składników zapełniłam cztery słoiczki po 580 ml i malutką miseczkę, która została w trybie ekspresowym skonsumowana przez mojego M jak powrócił z pracy. A tak się namęczyłam z obiadem. No cóż, niektórzy zaczynają obiad od deseru :)

DSC_7804

Jeśli ktoś się zachwycił słoiczkami z firmy Weck, tak jak ja, to słoiczki można zakupić tutaj.

DSC_7806

Życzę smacznego i powodzenia ze śliwkami :-)

***

Continue Reading

Pewnego razu w folwarku Karczemka

Dzień Dobry Kochani!

Tak jak obiecałam, zabieram Was w przepiękne miejsce. Kraina jak ze snu, miejsce z duszą. Ja byłam zauroczona. Nie przeszkadzało mi nawet, że przed chwilą lało jak z cebra, a ja w sandałkach biegałam po ścieżkach z aparatem. Z każdym krokiem buzia otwierała mi się coraz szerzej ze zdziwienia. Po prostu tu tak pięknie. Co chwila podchodziłam do męża i mówiłam, …ale ślicznie, prawda?.. A On na to… tak tak, ślicznie tak tak….  i ten jego uśmiech, który oznacza  moja żona zwariowała. Nie mogłam pojąć jak to jest, że od kilku lat jeździmy na Mazury, a to miejsce jest dosłownie parę kilometrów od domu rodzinnego i nigdy tu nie trafiłam. Toż to przecież raj. Dla wszystkich. Jest tu tyle miejsca. Każdy zakątek zagospodarowany i wypielęgnowany. Ba, nawet mają swoje lawendowe poletko. Wyobrażacie to sobie ? Mnóstwo kompozycji kwiatowych, ogromne hortensje, piękne drzewa i zalew. To wszystko w jednym miejscu. Wyniuniane na piątkę. Przekonajcie się sami, zapraszam ze mną na spacer ;-)

Nie uwidoczniłam tego na zdjęciu, ale już sam parking zrobił wrażenie. Po wyjściu z samochodu nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nad naszymi głowami na belkach stało kilka ogromnych i kolorowych sań na płozach. Widok niecodzienny. W zimie zapewne organizowane są tu kuligi :-) A przed nami główny budynek w którym mieści się restauracja i bar z tarasem urządzone w pięknym stylu i ze smakiem.

DSC_7193

kol1

Domek ogrodnika :)

kol3

Wędzarnia, a przed nią prawdziwe wielkie rabaty ze smakowitymi warzywkami.

kol4

A tutaj lawendowe pole. Co prawda w większości lawenda została zebrana, ale i tak zapach był oszałamiający.

DSC_7207

kol5

Na samym końcu drogi stoi Rybaczówka. Urokliwy domek z niebieskim płotkiem, a dookoła piękny park.

DSC_7203DSC_7215

DSC_7216

DSC_7218

Z Rybaczówki droga prowadzi między innymi nad zalew, ale…… jak skręcimy w lewo to zobaczymy coś takiego ..

kol7

DSC_7230

                                                                           SPA na świeżym powietrzu.

DSC_7229

kol8

DSC_7231DSC_7232

Idąc dalej natknęliśmy się na kolejne SPA, coś wspaniałego.

Oto Świerkowa Bania

DSC_7233

DSC_7234

kol9

Na żywo to miejsce jest jeszcze piękniejsze. Trzeba tu być, aby poczuć ten klimat. Najlepiej pasuje tu opis, który właściciele zamieścili na swojej stronie internetowej, a ja pozwolę sobie ich zacytować..

Proszę sobie tylko wyobraź… …rześki wieczór mieniący się tysiącami gwiazd, spacer przez pachnącą łąkę, taras zawieszony nad jeziorem w cudownej bliskości natury, po chwili zanurzasz się w wypełnionej po brzegi parującej i pachnącej drewnem balii. Gorąca woda faluje uspokajająco, rozkoszujesz się lampką wina, drzewa cicho szumią, a w tle słychać plusk kaczek i perkozów…

Nic dodać nic ująć..

kol10

DSC_7242

DSC_7243

kol12

DSC_7245

Dalej kładeczką przez park wracamy do głównej restauracji. Po drodze mijaliśmy jeden z większych budynków. Podejrzewam, że tam również są pokoje do wynajęcia oraz  sala bankietowa na okoliczne przyjęcia.

DSC_7247

DSC_7248

DSC_7250

kol13

DSC_7252

kol14

kol15

kol16

kol17

kol18

Tu wchodzimy do restauracji i od razu udajemy się na piętro.

DSC_7268

kol19

DSC_7271

DSC_7285

kol20

Najbardziej urzekł mnie pokoik w kolorze miętowym. No po prostu nie mogłam z niego wyjść. Oglądałam dzbanuszki, lampiony i ten zapach kwiatów…  Siedziałam sobie w foteliku, podziwiałam krajobraz za oknem. Jeszcze dobra kawa i książka i można odpłynąć na dłuższą chwilę.

kol21

DSC_7273

DSC_7274

kol22

Wspaniały klimat, uroczy dzień. Aż żal opuszczać to miejsce. Zastanawiam się, ile jeszcze takich perełek kryją w sobie Mazury.

Pozdrawiam :)

*******

DSC_7260

Continue Reading