Weekend na Mazurach

Wy też tak cierpicie z braku wiosennego ciepełka? Jeszcze parę tygodni temu pogoda oszalała i z zaciekawieniem obserwowałam ludzi w koszulkach z krótkim rękawem i kolejki długie na metry do lodziarni. Było lato w pełni. Dosłownie 23 stopnie na termometrze. A dziś? Zimno jak diabli. Generalnie lubię każdą porę roku, ale takich skoków temperatur z dnia na dzień nie cierpię. Z nadzieją na cieplejsze dni zaplanowaliśmy wyjazd na weekend. Aby trochę odsapnąć od naszego remontu, wybraliśmy się do rodziny na nasze ukochane Mazury. Obowiązkowym punktem naszej wycieczki były odwiedziny chatki za którą stęskniliśmy się bardzo. Niech Was nie zmyli ten piękny słoneczny widok Uśmiech Zimno było okropnie, a do tego lodowaty wiatr. Trzeba będzie jeszcze trochę poczekać na ocieplenie, aby cieszyć się urokami tego miejsca.

DSC_8313k

Continue Reading

Wielkanocny stół

Dziś wpadam z krótką wizytą, ostatnią przed świętami, aby zaprezentować Wam nasz stół na Wielkanoc i złożyć życzenia.

Z samego rana, jak tylko wpadły pierwsze promienie słoneczne do mieszkania wraz z moim małym pomocnikiem, udekorowałam stół na święta.

Jeszcze wczoraj piekłam wianek makowy z ciasta drożdżowego z masą makową i robiłam marmurkowe pisanki.

Święta i tak spędzimy u rodziny, ale i tak warto udekorować własny dom.

Zdjęć jak zwykle więcej niż powinno być, no bo ile można fotografować jeden stół? Uśmiech

Zapraszam zatem, rozgośćcie się i częstujcie makowcem. Do świąt zrobię kolejny Uśmiech

kal1

Continue Reading

Wspaniały spacer po Kazimierzu Dolnym

Pogoda w weekend przywitała nas pięknym słońcem. Chyba nikt się nie spodziewał tak wysokich temperatur. Zdecydowaliśmy się na małą wycieczkę, której punktem docelowym był Kazimierz Dolny. Bardzo miło wspominam to miejsce, ponieważ ostatnim razem, kiedy tam byłam, mój mąż mi się oświadczył Uśmiech Dlatego to miejsce darzę dużym sentymentem.

Teraz wróciliśmy do tego urokliwego miasteczka już we trójkę Uśmiech Bardzo lubię spacerować tamtymi uliczkami, oglądać obrazy artystów, podziwiać sztukę, lokalne wyroby oraz buszować na miejskim targu staroci. Można tam złowić kilka perełek.  Dziś tylko parę słów za to więcej zdjęć.

DSC_8095k

Continue Reading

Łazienka na poddaszu vol. 1

Nigdy wcześniej nie planowałam i nie urządzałam pomieszczenia na poddaszu. I nigdy bym nie przypuszczała, że będziemy urządzać sobie łazienkę pod skosami. Gdy w końcu przyszło nam stanąć do tego zadania, poszło łatwiej niż się spodziewałam. Jak wcześniej wspomniałam w poprzednim wpisie, najdłużej nam się zeszło ze znalezieniem odpowiednich płytek. Wiedzieliśmy na pewno, że chcielibyśmy jasny gres i terakotę, co w rezultacie końcowym optycznie powiększy pomieszczenie. Łazienka nabrała zupełnie innego wymiaru po wstawieniu okna dachowego, którego pierwotnie w planie nie było. Teraz wpada do niej naturalne światło i jest o niebo lepiej.

Jeszcze parę dni temu łazienka wyglądała tak i już nie mogłam się doczekać  końca. Co chwila zaglądałam i śledziłam poczynania panów z ekipy remontowej.20170310_154845k

Teraz jest świeżo po malowaniu, jeszcze pachnie farbą. Pewnie się zdziwicie, dlaczego wstawiliśmy tam taki zwykły kibelek, a nie piękny podwieszany, zabudowany w ścianie. Ano dlatego, że szkoda mi było tych cennych centymetrów, które zniknęłyby za ścianką z karton gipsu. Mam zamiar dobrze je zagospodarować.

DSC_7973k

Continue Reading

Remontujemy poddasze

Tak jak Wam obiecałam, wracam po chwili z nowym postem. W grudniowym poście napisałam Wam, że wraz z mężem podjęliśmy życiową decyzję i odważyliśmy się sprzedać nasze dwupokojowe mieszkanie i zamienić je na coś większego. Jednak od marzeń do realizacji celu to długa droga, tak myśleliśmy. Przypadek chyba sprawił, że przeglądając jakąś stronę internetową, mąż natknął się na ogłoszenie nieruchomości na sprzedaż w naszej miejscowości i dosłownie dwie ulice dalej. Umówiliśmy się na spotkanie z deweloperem, aby tylko zerknąć, jak to wygląda w rzeczywistości. Przyznam się bez bicia, że ja za bardzo nie byłam chętna do oglądania, jak tylko zobaczyłam plany budowlane. Nigdy nie chciałam mieć mieszkania dwupoziomowego. To bieganie po schodach zawsze mnie zniechęcało. Wolę jeden poziom i otwartą przestrzeń. Jednak życie zweryfikowało inaczej. Po przekroczeniu progu od razu poczuliśmy “chemię” z tym mieszkaniem. Jego układ pasował nam idealnie. Nie straszne mi już były schody. Nawet nie zwróciłam na nie uwagi. Najbardziej zapadło mi w pamięć, że mieszkanie było przestronne i widne. A dzień w którym je oglądaliśmy był  pochmurny i deszczowy. To czego najbardziej mi brakowało w poprzednim mieszkaniu to naturalne światło. Okna były tylko od wschodu. Dla mnie zdecydowanie było za ciemno(hodowałam same kaktusy Uśmiech). Tu było inaczej i robiło dla mnie ogromną różnicę. Po zaglądaniu w kolejne kąty, przekonywałam się do tego miejsca coraz bardziej. A po pół godzinie już miałam prawie gotową wizję, jak by to mieszkanie wyglądało, gdyby było nasze. Po wielu konsultacjach i szybkiej decyzji staliśmy się posiadaczami nowego mieszkania.

Aby wprowadzić Was głębiej w temat to według prawa budowlanego nabyliśmy mieszkanie z poddaszem użytkowym. I co to oznacza? A to, że na całym poddaszu musieliśmy już we własnym zakresie otynkować, gipsować i pomalować wszystkie ściany.

20161222_112016

Continue Reading