Wianki z polnych kwiatów, traw i z tego co chłop zasiał :)–kursik DIY

Witajcie!

Urlop wciąż trwa, pogoda w kratkę, ale jest faaaaajnie tak odpoczywać. No i nie byłabym sobą, gdybym w końcu nie podjęła choć jednej próby skonstruowania wianka z polnych kwiatów, bo takich jeszcze nie robiłam. Kwiatów na łąkach pełno, więc rwałam to, co miałam pod ręką i żeby przeżyło więcej niż dobę. Nazbierałam cały bukiet roślin z malutkimi białymi kwiatuszkami. Wcześniej zamówiłam wianki ze słomy i powstało coś takiego Uśmiech

DSC_1467k

Oczywiście tak jak przewidywałam, zabrakło mi kwiatów i musiałam wykończyć go krzewem ozdobnym, który rośnie obok chaty, ale o tym cicho sza….Uśmiech

DSC_1474k

Jeśli chcecie spróbować to nic trudnego. Do zrobienia wianka będzie potrzebna baza czyli w moim wykonaniu koło ze słomy. Moje ma średnicę 35 cm, ale nada się każde. Najlepiej zaopatrzyć się w wianek z gąbki florystycznej, bo wtedy po namoczeniu go w wodzie i po ułożeniu na nim kwiatów, będziemy dłużej cieszyli nim oczy Uśmiech Mi nie udało się takiego nabyć, więc zrobiłam z tego, co miałam. Potrzebne będą nożyczki, cienki drut florystyczny (ja ratowałam się sznurkiem) i już!

DSC_1463k

Po zebraniu kwiatów, przycięłam łodygi, zostawiłam same kwiatostany. Następnie formuję mały bukiecik, przykładam go do wianka i oplatam sznurkiem. Zaczynam od zewnętrznej strony ku środkowi.

DSC_1465k

Po skończeniu, swobodnie można kwiaty poprzesuwać i zakryć niepożądane miejsca. Można wplatać jeszcze inne kolorowe kwiaty wg gustu. Wianek gotowy !

DSC_1471k

Ślicznie prezentuje się na werandzie, podkreśla wiejski klimat! Choć wiem, że kwiaty długo nie wytrzymają bez wody i wianuszek uschnie i tak było warto. Postanowiłam zrobić drugi. Z traw i kłosów. Wskoczyłam z nożyczkami na pole i jak przyczajony tygrys lub ukryty smok cięłam całe garście nożyczkami do mojego wianuszka. Chłop nie zbiednieje, a ja uzyskałam materiał do pracy. I tak powstało moje drugie dzieło.

DSC_1504k

Aby wykonać podobny wianek potrzebne jest koło ze słomy, nożyczki, drut florystyczny, kłosy, ozdobne trawy.

DSC_1453k

Dla ułatwienia trzeba ułożyć kłosy i łodygi traw w małe bukieciki, zawiązać je nitką, a dopiero potem przyciąć łodygi.

DSC_1456k

DSC_1460k

Następnie przyłożyłam je do wianka i oplotłam nitką. W jednym rzędzie ułożyłam trzy bukiety z kłosów, powtórzyłam tę czynność dwa razy, a potem układałam bukieciki z traw. I tak na przemian. Oczywiście możecie układać i kombinować wg siebie.

DSC_1478k  Tak wygląda ostatecznie. W takiej postaci może wisieć chyba parę ładnych miesięcy, tak mi się wydaje. ZobaczymyUśmiech

kol1

DSC_1515k

kol2

DSC_1521k

DSC_1518k

Jak widać wianek się zadomowi w każdym miejscu i gdziekolwiek bym go nie powiesiła tam pasuje.

N dzień dzisiejszy wianków dość, kolejne wianki będę robić na święta. Już nazbierałam sporo pięknych szyszek.

***

A  dziś, żegnam się z Wami urlopowo z polnym bukietem!!!

DSC_1390k

Continue Reading

Ziołowe tabliczki i skorupy własnej roboty !

Witam Was serdecznie. My już od poniedziałku na urlopie Uśmiech Choć pogoda robi nam psikusy to wcale, ale to wcale się tym nie przejmuję. Cieszę się z tego gdzie jestem i nic nawet burza z piorunami tego nie zmieni. Niech pada, niech te rośliny mają trochę radości i potańczą w rabatach w deszczu. Po takim letnim deszczyku mam wrażenie, że zapach kwiatów zyskał podwójnie na sile. Słodki! Obłędny! Choć słońca dziś nie ma wcale, chwyciłam za aparat i pobiegłam w grządki kwiatowe.

DSC_1447k

kol1

DSC_1446k

kol2

kol3

kol4

kol5

Lato-1-2013-242k

Tyle wspaniałości wokół chaty. Człowiek chodzi upojony zapachem od rana do wieczora. Kiedy rano wychodzę przed dom witam się z różami, a kiedy idę posiedzieć z kubkiem kawy od frontu, gawędzę sobie z piwoniami. Jakie to jest cudne, że ogród zmienia się co chwilę. Wczoraj wpadliśmy z wizytą do babci i dziadka, koniecznie musiałam zobaczyć tamtejsze róże.

DSC_1317k kol6

kol7

kol9

Nie muszę Was chyba  przekonywać jak cudownie pachną, każda ma swój osobisty i niepowtarzalny zapach.

DSC_1338k

No dobrze, przeciągnęłam Was po naszych ogródkach z kwiatami to teraz zaprowadzę Was do mini zielnika. Powstał w tym roku. Wcześniej zioła rosły w innym miejscu. Teraz zostały przeniesione i uporządkowane. Czekamy, aż zaaklimatyzują się w nowym miejscu i podwoją swoją objętość Uśmiech Wstyd się przyznać, że niektóre zioła mi się mylą. Choć szałwie, miętę i bazylię rozpoznam po wyglądzie i po zapachu to z innymi mam już problem hi hi. Postanowiłam temu zaradzić i zrobiłam tabliczki z nazwami ziół. Nie mam pojęcia jak długo wytrzymają w tych warunkach klimatycznych i czy deszcz ich nie rozpuści. Jednak jak nie spróbuję to się nie dowiem. Otóż owe tabliczki wykonałam z glinki samoutwardzalnej i wyglądają tak.

DSC_1412k

Z opisu producenta wynika, że po uformowaniu nas pożądanej formy, powinniśmy zostawić ją do wyschnięcia na 24 h, a potem malować. Ja zrobiłam na odwrót Uśmiech Po wykrojeniu formy, za pomocą literek, zamoczonych w niebieskiej farbce akrylowej, zdobiłam swoje tabliczki, a po skończeniu zostawiłam do wyschnięcia. Trzeba uważać, bo glinka jest dosyć miękka i stemple z farbą się ślizgają, ale z odbijaniem literek nie miałam problemu. Wchodziły jak w masło Uśmiech Po 12 godzinach trzeba je odwrócić na drugą stronę, bo przy wysychaniu potrafią się mocno powyginać. U mnie troszkę się pofalowały. Gdy wyschną całkowicie muszę wygładzić krawędzie papierem ściernym. Na koniec chcę je pomalować warstwą lakieru szklącego i wypalić w piekarniku. W ten sposób będę miała ceramiczne tabliczki i mam nadzieję, że po tym zabiegu deszcz im nie straszny. A tak prezentują się w zielniku.

DSC_1350k

kol10

DSC_1359k

DSC_1360k

DSC_1347k

kol11

DSC_1351k

DSC_1356k

Tuż obok zielnika rosną truskawki i poziomki. Nie wróżę im długiej przyszłości na krzaczku, a to za sprawą tego oto małego żarłoka Uśmiech

DSC_1303k

DSC_1306k

a kuku :)

DSC_1305k

Po wykonaniu tabliczek zostało mi jeszcze sporo glinki, bo zamówiłam kg. Zrobiłam misę, która również czeka na oszlifowanie. Jak wrócimy z urlopu pokażę Wam trzy pozostałe misy jakie wykonałam wcześniej, ale nie zdążyłam już zrobić im zdjęć.

DSC_1411k

kol12

kol13

DSC_1396k

DSC_1399k

DSC_1403k

kol14

DSC_1406k

Dzisiaj mało pisania za to dużo do oglądania. W końcu mam urlop to mi się należy troszkę lenistwa. Przyszłym urlopowiczom życzę pięknej pogody i dużo odpoczynku. Żegnam się z Wami wakacyjnie!!!

Do szybkiego zobaczenie  wkrótce !!!

k

Continue Reading

Dłuuugi weekend

A my znowu w podróży, uciekliśmy z domu na łono przyrody :-) Jeju pogoda taka piękna, że trzeba korzystać. Od poniedziałku leniuchujemy na maksa, objadamy się truskawkami i słuchamy śpiewu skowronków. Oszalałam z tego szczęścia, do tego stopnia, że jak tylko mogę to zaciągam rodzinę do lasu i na pola w poszukiwaniu polnych kwiatów.

DSC_1122k Zamarzyły mi się bukiety, ogromne, z chabrów i maków do tego paprocie, rumianki i inne polne kwiaty. Nie mogłam się powstrzymać i musiałam przytargać ich całą garść.

DSC_1138k

DSC_1149k

Starczyło na trzy piękne bukiety, które zdobią pokoje chaty. A jeden największy zostawiłam na werandzie. Tak zgłodniałam od tego biegania po polach i pracy przy kwiatach, że przygotowałam mały lunch. Stworzyłam sobie taki wiejski klimacik :-) A jak kawa smakujeee, bosko!!!! A truskawki rozpływają się w ustach. Wierzcie mi na słowo.

DSC_1148k

kol1

kol2

DSC_1140k

kol3

DSC_1173k

DSC_1158k

Na drugi dzień, kiedy usiadłam sobie z kubkiem kawy na schodkach przed chatą mój wzrok zarejestrował po drugiej stronie ulicy coś czerwonego w krzakach. Mocno się ucieszyłam, bo nareszcie trafiłam na rozkwitnięte polne maki. Wiedziałam, że gdzieś tu były, ale bardzo rzadko miałam okazję je podziwiać. Są ogromne i różnią się się od tych, które rosną na polach. No nie mogłam się powstrzymać. Zerwałam kilka. Zobaczcie sami jakie piękne :-) Teraz siedzę sobie na werandzie, z kubkiem kawy, miseczką owoców i napatrzeć się nie mogę.

DSC_1186k

kol4

DSC_1184k

Aaaa zapomniałam dodać, że weranda zaczyna przybierać nowy wygląd. Parę dni temu przyjechały nowe barierki. Teraz zrobiło się tu bardziej klimatycznie. Pokażę Wam w następnym poście. A gdy nadchodzi wieczór zapalam latarenki. W powietrzu czuć zapach pieczonych warzyw z grilla lub polskiej kiełbaski z ogniska. Takie wiejskie życie bardzo mi się podoba. Synek po całym dniu na powietrzu w nocy zasypia mi w pięć minut i nie muszę go pół godziny usypiać, jak to zwykle bywa. Właśnie teraz, kiedy ucina sobie popołudniowa drzemkę, słychać pianie kogutów i gęganie gęsi…. gdzieś tam. I tak sobie myślę, że czas płynie wolniej i życie jest piękne, bo jesteśmy tu całą rodziną i zdrowie nam dopisuje. I potrafimy się cieszyć z takich przyziemnych rzeczy. Wiem na pewno, że nigdy nam się to nie znudzi.

W ubiegłym roku w połowie maja przez te okolice przeszła fala mrozów. Niewielkich, ale plony swoje pozbierała. Zero owoców. Nic, każdy krzaczek i drzewko gołe i nie wesołe. Dla wielu gospodarzy klęska. Co roku w sierpniu zbieraliśmy obok w lesie piękne i soczyste jeżyny. Wszystko wymarzło.

A dziś to wygląda tak, jabłoń pięknie obrodziła, wiśnia, grusza, śliwa. Urodzaj na maksa. Czekamy jeszcze na borówki, maliny, truskawki, agrest. Zapasy w tym roku chyba przejdą nasze oczekiwania :-) Gdy nadejdzie odpowiednia pora to czas najwyższy uzupełnić słoiki sokami, konfiturami i nalewkami.

DSC_1049k

DSC_1205k

A skoro o konfiturach mowa to kochani z czystym sumieniem mogę Wam polecić powidła śliwkowe z czekoladą i kakao, które robiłam w ubiegłym roku. Przepis o tu klik. Zostały nam jeszcze dwa słoiczki. Przed chwila mąż nasmażył kopiasty talerz naleśników, powidła i do tego truskawki, pycha Uśmiech Zaraz przyjadą teściowie. Stół nakryty. Nazrywałam kilka borówek. Pojedyncze okazy zdążyły już dojrzeć.

DSC_1190k

kol5

DSC_1195k

DSC_1198k

DSC_1201k

Oczywiście na małą ucztę mieliśmy niezapowiedzianego gościa w postaci pana sikorka, który bez krępacji częstował się borówkami Uśmiech Nie udało mi się go sfotografować przy stole, ale na fotki i tak się załapał.

DSC_1107k

kol6

To ja Was teraz zostawiam i biegnę na naleśniki. Na szczęście weekend się jeszcze nie skończył. Jeszcze trzy dni.Wybieracie się gdzieś? Jeśli tak to życzę Wam słonecznych dni i dużooo wypoczynku, korzystajcie ile się da.

Do napisania Uśmiech

**********

DSC_1070k

Continue Reading

Losowanie Candy

Witam Was wszystkie w tym pięknym dniu :-) Spieszę do Was szybciutko z wynikami, bo wiem, że zaglądacie i czekacie na losowanie. Zanim jednak ogłoszę wyniki to bardzo, ale to bardzo chciałabym podziękować Wam wszystkim za te przemiłe słowa i komplementy na temat mojej twórczości :-) Sama Wasza obecność  i  udział w tym konkursie, potwierdziła tylko słowa, że to co stworzyłam, podoba się innym. Nawet nie wiecie jak szalenie mocno się cieszę, że ktoś to docenia. Naprawdę. Bardzo dziękuję za Wasze zaproszenia na swoje blogi. Wszystkie zapisałam i będę Was odwiedzać i komentować, bo wiem jak to jest bardzo ważne. Wiecie, że już niedługo minie rok, odkąd napisałam pierwszy post? Przygotuję dla Was coś ładnego :-) No bo takiej okazji jak urodzinowe Candy bloga nie można zaprzepaścić. Ostatnio mnie troszkę mniej i postów z moimi pracami, ale wszystko nadrobię w swoim czasie. Pomysły czekają zamknięte w skrzyni :-)

Do losowania zatrudniłam synka, mojego małego pomocnika :-) Oczywiście w porozumieniu z tatą, mój synek zakupił i ofiarował mi przepiękny bukiet na dzień mamy. Koniecznie muszę go Wam pokazać. Wzruszam się bardzo w takich chwilach jak ta, że ten dzień jest także moim dniem, że jestem mamą.

DSC_1011k

No dobrze, zabieramy się już do działania.  Uwaga, teraz następuje losowanie :-)

DSC_1020k

Po dłuższej chwili mieszania, mój synek wyciągnął jeden los. Huraaaa udało się! Po czym szybko wepchnął go do buzi i uciekł, zanim poznałam zwycięzcę.. No i teraz wyobraźce sobie scenkę jak razem z mężem trzymamy syna i próbujemy go nakłonić do otwarcia buzi. Nie daliśmy rady, trzeba było wyciągnąć paczkę ciasteczek w ramach przekupstwa. Los, a raczej przemoczony zwitek został wypluty na podłogę. Został wyprasowany i wygląda jak nowy.  A osobą, która miała to szczęście jest…….

DSC_1027k

Mocno gratuluję Danielce i czekam na maila z danymi do wysyłki.

A teraz moje kochane mamy, leżymy i pachniemy. To jest nasz wieczór!!!!

Ściskam wszystkich mocno*)

DSC_1012k

Continue Reading

W ogrodzie jak ze snu

W planach miałam pokazać Wam coś pysznego, ale wyszło inaczej. Czasu coraz mniej  na łasuchowanie i dogadzanie samemu sobie, kiedy dziecko staje się bardziej mobilne. W każdej chwili łapie mnie za rękę i ciągnie wszędzie, aby z nim wędrować po 10 razy z pokoju do łazienki z łazienki do pokoju i tak w kółko. W domu bałagan, zabawki nawet w mikrofali Uśmiech. W końcu mąż spakował szybko torbę z przydasiami dla malucha, wypchnął za drzwi, załadował do samochodu i przywiózł nas tu. Do ogrodu, jak ze snu. Nic nie poprawi tak dobrze nastroju rodzicom jak i samemu maluchowi, miejsce takie jak to. W którym kolory prześcigają się z zapachami kwiatów i na odwrót. Mnóstwo alejek do biegania, miejsc do odkrycia.  Wiem co piszę, bo byliśmy tu rok temu. Wtedy  oszołomiona i urzeczona, wędrowałam alejkami z otwartą buzią jak małe dziecko, bo jeszcze nigdy nie widziałam 3 metrowej ściany z kwiatów. Olbrzymie różaneczniki, kolorowe kule, pochylone ku dołowi, zapraszały do podziwiania ich w pełnej krasie. Z każdym krokiem naszego marszu kompozycje kwiatowe były coraz piękniejsze. Za zakrętem każdej alejki czułam się jak w innej krainie. W tym roku, jeszcze nie wszystko zakwitło, ale wybrałam dla Was kilka zdjęć z ubiegłego roku , aby zaprezentować te kwiatowe cuda.

A tak na marginesie, mieć chociaż namiastkę tego na swoim balkonie, ach..

1

3

4

5

6

11

7

8

W ubiegłym roku nasz maluszek już śmiało raczkował Uśmiech

17

Maj-Czerwiec-391

A dziś biegał między alejkami i podziwiał kwiatuszki razem z rodzicami. Koniecznie musiał powąchać wszystkie Uśmiech

10

DSC_0923

DSC_0891

DSC_0927

Oprócz ogrodu pełnego różaneczników, odkryliśmy następny, wypełnionymi irysami z różnych odmian.

Maj-Czerwiec-423

Maj-Czerwiec-425

Maj-Czerwiec-424

Najbardziej zachwycił mnie ogród różany. Zapach dosłownie zwalił mnie z nóg. Tak wyglądał rok temu.

Maj-Czerwiec-420

Maj-Czerwiec-408

16

Dziecko się wybiegało i zapadło w 3 godzinną drzemkę, a ja we wspaniałym nastroju, upiekłam ciasto rabarbarowe z budyniem, a bałagan….niech poczeka UśmiechPrzecież nie ucieknie Uśmiech

20

Maj-Czerwiec-439

I oczywiście przywiozłam sobie namiastkę raju, aby cieszyć oczy za każdym razem, gdy wyjrzę przez okno Uśmiech

Lipiec-609

Uwielbiam takie weekendy, gdzie zaskakuje nie tylko pogoda, ale i mąż pełen niespodzianek Uśmiech

***********

I na koniec chciałam się pochwalić, że z Justą z bloga a wrotka szyje postanowiłyśmy wspólnymi siłami tworzyć piękne rzeczy dla dzieci i domu. To dopiero nasze początki, czasu tyle co kot napłakał, ale się nie poddajemy i na razie małymi kroczkami idziemy do przodu. Mamy masę pomysłów, które powolutku będziemy realizować i prezentować na swoich blogach. Już za chwilę, mamy dla Was niespodziankę, nad którą intensywnie pracujemy i mamy nadzieję, że Wam się spodoba. Jeszcze chwilunia Uśmiech A już dziś zapraszamy do naszego sklepu Pracownia Słodkie Pastele na stronie Srebrnej Agrafki.

Ściskam Was mocno i jeszcze przypominam o Piszkowym Candy!!! Kochani to już ostatnie chwile, aby się zapisać. Następnym razem pojawię się tu z wynikami. Powodzenia życzę wszystkim pa pa.

Maj-Czerwiec-421

Continue Reading

Majówkowe lenistwo..

Witam Was serdecznie w maju! Jestem już, nieco spóźniona, z małym poślizgiem, ale dotarłam. Niestety, komputer przy którym pracowałam i służył mi dość długo, podziękował mi za współpracę. A że bardzo się do niego przywiązałam, próbowaliśmy go razem z mężem przywrócić do działania. Usterka okazała się poważniejsza i wyszło na to, że lepiej kupić nowy niż zainwestować w naszego staruszka. Z nowym się jednak wstrzymaliśmy, bo pod wpływem chwili nie ma co podejmować decyzji. Na chwilę obecną kupiliśmy używanego laptopa, wymieniliśmy dysk ze starego i już tu jestem, razem z Wami :-) Bałam się troszkę, że ta chwila potrwa dłużej i nie zdążę nawet ogłosić wyniki Candy, ale już po strachu. Uff.

Wiem, że już jest dawno dawno po majówce, ale kochani chciałam się z Wami podzielić chwilami, spędzonymi w uroczych zakątkach. Na naszą majówkę jak zwykle pojechaliśmy do naszego domku na wsi na Mazurach. Pogoda w piątek straszyła deszczem, chmurami i nieprzyjemnym wiatrem. Za to w sobotę wyszło słońce i przez kolejne dwa dni umilało nam pobyt.

DSC_0590k

Po przyjeździe musieliśmy pozwiedzać wszystkie zakątki i podpatrzyć co pojawiło się  na rabatkach kwiatowych. Za każdym razem, gdy tu jesteśmy, zawsze pojawia się coś nowego.

DSC_0591k

kol1

Przepiękne szafirki, bratki i tulipany, teraz one tu rządzą! Mają swój czas ;-)

DSC_0568k

kol2

W ten weekend majowy było rodzinnie i wesoło. W naszym domku czekał na nas już brat męża z żoną i dziećmi. Potem dołączyli do nas teściowie, którzy zajęli się wnukami. Krótki czas wytchnienia dla rodziców :-)

DSC_0685k

DSC_0689k

DSC_0700k

Było i huśtanie i malowanie graffiti :-) Dzieci szczęśliwe i my też.

DSC_0555k

DSC_0712k

Może już wśród nas są młodzi artyści?

DSC_0725k

Tak kochani wyglądał nasz piątek, w sobotę wybraliśmy się na kolejne zwiedzanie. Jakiś czas temu ustaliliśmy sobie z mężem, że będziemy zwiedzać okolice i odkrywać urokliwe miejsca podczas naszego pobytu na mazurach czy to w urlop czy inny dłuższy weekend. W ubiegłym roku byliśmy w Karczemce, piałam o tym miejscu tu. Tam jest przepięknie, nie tylko na pobyt we dwoje ale i dla rodzin z dziećmi. Zobaczcie. Tym razem pojechaliśmy zobaczyć pałac w Pacółtowie. Miejsce same w sobie urokliwe, zadbane, pałacowe wnętrza. Dla nas trochę za “sztywno”, ale gdy trzeba naładować akumulatory i zrelaksować ciało, idealne miejsce na tę okazję.

DSC_0611k

kol3

DSC_0612k

kol4

kole

DSC_0641k

A dla miłośników koni po drugiej stronie klub jeździecki i stajnie.

DSC_0660k

Po wejściu do stajni opadła mi szczęka do podłogi. Ja nie wiem jak wyglądają inne stajnie, ale w tej na suficie wisiało kilka czarnych kryształowych żyrandoli, przy każdym boksie latarenka, w tle sączyła się muzyka, a konie stały zasłuchane, wyglądając przez okienko:-)

kole1

A tutaj wnętrza klubu jeździeckiego, a dalej bryczki i powozy. Do wyboru do koloru, sądząc po wyglądzie kół do dziś używane :-)

DSC_0680k

kole2

No i jeszcze takie cuda stały w kącie.

DSC_0668k

Po całym dniu spędzonym na powietrzu i na słońcu wieczorem już sił brakło na wypoczynek przy ognisku. Oczywiście Panowie tej przyjemności sobie nie odmówili. Reszta kobiecej załogi wraz ze swoim oseskiem pogrążyła się w długim i spokojnym śnie. Nazajutrz temperatura rozszalała się na dobre. To się nazywa prawdziwa majówka. Niestety był to również nasz dzień powrotu, ale postanowiliśmy niespiesznie zwiedzić jeszcze jeden zakątek przed wyjazdem. Całkiem niedaleko jest pewien zamek w miejscowości Karnity. I piękne jezioro Kocioł. 

DSC_0765k

kol7

Zamek wraz z parkiem pełni funkcję ośrodka wypoczynkowego. Jest przytulnie, park zaprasza na spacery, a jezioro do pływania..

DSC_0780k

DSC_0788k

DSC_0809k

kol8

Wyciszeni, wróciliśmy po bagaże i ruszyliśmy w podróż do domu. Nie mogło i nas zabraknąć  tego dnia na trasie E7. Postanowiliśmy dotrzymać towarzystwa innym, powracającym tego dnia i tak po 5 godzinach dotarliśmy na miejsce :-) Cali, zdrowi i spełnieni.

Na koniec zapraszam jeszcze na Candy. Kochani zapisujcie się, jeszcze jest czas. Bardzo miło mi powitać nowych czytelników i dziękuję za zaproszenia. Już biegnę kochani do Was, podziwiać wasze blogi. A już za chwilkę wracam do Was z powrotem. Zdradzę tylko, że będzie pysznie:-)

***

Do zobaczenia!!

DSC_0557k

Continue Reading

Wiosenne Candy

Witam wszystkich moich czytelników! Wcale nie tak dawno obiecywałam, że będę miała dla Was prezenty. A jak obiecywałam to obietnicę muszę spełnić. Zatem ogłaszam Candy kochani!!!

A nagrodą jest wianek wiosenny. Jest ogromny, bo ma aż 40 cm średnicy. Do niedawna miał przybranie wielkanocne (klik), a że się podobał, postanowiłam zmienić w nim dekoracje ze świątecznych na  wiosenne i podarować go właśnie Wam. Mam nadzieję, że ta wersja też się spodoba i  się skusicie. Na dokładkę mam dwa piękne klosiki z grubego szkła. Mogą pełnić funkcję dekoracyjną, wystarczy zawiesić je na drucikach i zrobić z nich lampiony, wazoniki na kwiaty lub umieścić w nich inne dekoracje. Wierzę, że sobie poradzicie :-)

DSC_0493k

DSC_0497k

DSC_0499k

DSC_0506k

Oto banerek do pobrania

DSC_0501k

 

A zasady są proste:

1. Zgłoś chęć udziału w zabawie i zostaw komentarz pod tym postem,

2. Umieść powyższy banerek konkursowy na swoim blogu z linkiem do tego posta,

3. Dodaj mojego bloga do obserwowanych,

4. Będzie mi bardzo miło jeśli polubisz Piszkowe Klimaty  na Facebooku (dodanie do kręgów Google też jest mile widziane).

4. Osoby nie mające bloga (anonimki) oraz facebooka również serdecznie zapraszam do zabawy :-). Proszę zatem o pozostawienie e-maila w komentarzu.

Zapisy trwają do 24 maja do godziny 24:00. W następnych dniach ogłoszę wyniki :)

***

Zapraszam serdecznie i życzę miłej zabawy!

Continue Reading

Ze starego coś nowego–wieszaki shabby chic

Jakiś czas temu, a dokładniej w ubiegłych roku w wakacje,  gdy wypoczywaliśmy na łonie natury na wsi, przy ognisku, które mąż obowiązkowo rozpala, aby umilić nam wspólne biesiadowanie, wpadły mi w ręce drzwiczki od szafek po starym kredensie. Kredens dokonał już swojego żywota. Był stary, spróchniały i w opłakanym stanie. Nie dało się go uratować. Został podziabany na małe kawałeczki i skończył w kominku. Gdy mąż poszedł po kolejną partię drewna do ogniska i przytaszczył ze sobą deseczkę w kolorze miętowym z zardzewiałym uchwytem, przechwyciłam ją w trybie natychmiastowym i sama pognałam w poszukiwaniu następnej. Ku mojej radości znalazłam i drugą. Ukryłam je w komórce i miały tam poczekać na swój lepszy dzień.

Gdy taki nadszedł, wyciągnęłam swoje zdobycze, oczyściłam najpierw z pajęczyn, żelaznych elementów i usunęłam starą farbę. Umyłam drewno. Kiedy tak sobie leżały te moje deseczki, pomyślałam, że zrobię z nich wieszaki. Zakupiłam drewniane dekorki i żeliwne haki. Pomalowałam jasnym błękitem, zrobiłam przetarcia. Zostało jeszcze woskowanie. A tak prezentują się przed i po.. :-)

kol11

Prawda, że lepiej? Skończyłyby w ognisku, a tak mam dwa fajne wieszaki w stylu shabby chic. Choć to moje pierwsze przeróbki w tym stylu to czeka na mnie jeszcze stara komódka, stare drewniane karnisze z których chcę zrobić ramy na zdjęcia. Oj pomysłów wiele, ale z czasem krucho. W końcu mogę  podziałać tylko w wakacje, bo jak one się kończą to kończy się i nasz urlop, trzeba wracać. Mieszkamy w bloku, a tutaj takie brudne prace raczej niemożliwe :-( Urlop-2014-784k

Urlop-2014-827k

DSC_0446k

Na chwilę obecną jeszcze nie znalazłam dla nich miejsca w naszym domku na wsi, ale w te wakacje planujemy rewolucję w saloniku i naszej sypialni, będzie się działo. Będziemy malować, przestawiać meble itd.. Oczywiście na blogu pojawi się dokumentacja zdjęciowa z efektem końcowym. Bardzo lubię takie zmiany :-) Wtedy czuję się jak w nowym miejscu. Już nie mogę się doczekać.

Urlop-2014-967k

Urlop-2014-968k

Urlop-2014-969k

Urlop-2014-971k

DSC_0448k

*******

Pa pa i do napisania wkrótce :-)

Urlop-2014-964k

Continue Reading