Tydzień w wiejskich klimatach :)

 

Jak tylko wyszło słońce i zrobiło się przyjemnie ciepło, uciekliśmy na tydzień do naszej chatki na Mazurach, aby naładować akumulatory. Pogoda okazała się tutaj kapryśna. Mocno wiało i deszcz lał się strumieniami, ale i tak dostaliśmy w nagrodę kilka słonecznych dni, które wykorzystaliśmy w 100 procentach na łonie natury. Przygotowałam dla Was dużo zdjęć, bo ostatnio mnie tu nie było. Nie rozpisywałam się za bardzo. Zdjęcia dopowiedzą resztę. Zapraszam na wirtualny spacer.

DSC_9062kk

Continue Reading

Weekend na Mazurach

Wy też tak cierpicie z braku wiosennego ciepełka? Jeszcze parę tygodni temu pogoda oszalała i z zaciekawieniem obserwowałam ludzi w koszulkach z krótkim rękawem i kolejki długie na metry do lodziarni. Było lato w pełni. Dosłownie 23 stopnie na termometrze. A dziś? Zimno jak diabli. Generalnie lubię każdą porę roku, ale takich skoków temperatur z dnia na dzień nie cierpię. Z nadzieją na cieplejsze dni zaplanowaliśmy wyjazd na weekend. Aby trochę odsapnąć od naszego remontu, wybraliśmy się do rodziny na nasze ukochane Mazury. Obowiązkowym punktem naszej wycieczki były odwiedziny chatki za którą stęskniliśmy się bardzo. Niech Was nie zmyli ten piękny słoneczny widok Uśmiech Zimno było okropnie, a do tego lodowaty wiatr. Trzeba będzie jeszcze trochę poczekać na ocieplenie, aby cieszyć się urokami tego miejsca.

DSC_8313k

Continue Reading

Wspaniały spacer po Kazimierzu Dolnym

Pogoda w weekend przywitała nas pięknym słońcem. Chyba nikt się nie spodziewał tak wysokich temperatur. Zdecydowaliśmy się na małą wycieczkę, której punktem docelowym był Kazimierz Dolny. Bardzo miło wspominam to miejsce, ponieważ ostatnim razem, kiedy tam byłam, mój mąż mi się oświadczył Uśmiech Dlatego to miejsce darzę dużym sentymentem.

Teraz wróciliśmy do tego urokliwego miasteczka już we trójkę Uśmiech Bardzo lubię spacerować tamtymi uliczkami, oglądać obrazy artystów, podziwiać sztukę, lokalne wyroby oraz buszować na miejskim targu staroci. Można tam złowić kilka perełek.  Dziś tylko parę słów za to więcej zdjęć.

DSC_8095k

Continue Reading

My dalej w jesiennych klimatach

Melduję się po miesiącu nieobecności. Czas tak szybko biegnie, chciałabym Was zasypać postami i pisać regularniej. Jak do tej pory nie udaje mi się, ale wierzę, ze taki czas nadejdzie i będę mogła bywać tu częściej. Kochani u nas zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Ostatnie tygodnie spędziliśmy jak na wariackich papierach. To mój ostatni post, który piszę z naszego domku, ponieważ zmieniamy miejsce zamieszkania. Już jakiś czas nosiliśmy się z zamiarem sprzedaży mieszkania i w końcu nadszedł ten decydujący moment. Stało się! Sprzedane Uśmiech Już nie ma odwrotu. Jesteśmy teraz o jeden krok bliżej naszych marzeń, naszego nowego domu, większego, pełnego ciepła i spokoju. Długa droga przed nami, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku o tej porze będę siedzieć przy kominku z filiżanką herbaty i cieszyć się wraz z rodziną, że spełniło się nasze marzenie, a cel został zrealizowany.

A tymczasem kończymy pakować kolejne kartony, jak dla mnie, końca nie widać. Niby tak niewiele dobytku z dwupokojowego mieszkania, a klamotów i innych przydasiów tysiące. Mąż mnie pociesza, że to nie koniec, że jeszcze przed nami ta ostatnia przeprowadzka, najważniejsza Uśmiech Tak więc gnamy co dwa tygodnie na Mazury i przewozimy swój cenny dobytek, zostawiając rodzinie na przechowanie. Jeszcze trzy dni i przenosimy się do wynajętego małego mieszkanka. Małe nie znaczy, że gorsze. Co prawda musieliśmy je co nieco odświeżyć, bo ściany wszędzie były pomalowane na prawie czarny kolor, łącznie z sufitem. Chyba nie dałabym rady w takiej kolorystyce przetrwać zimy. Depresja murowana i wszystkie butelki z nalewką puste! No trzeba coś zostawić dla gości Uśmiech

Są także plusy z tak częstych wyjazdów do Mazurskiej Krainy. I rodzina się cieszy i robimy spacery po pięknych lasach i odwiedzamy nasze ulubione miejsca. Jesienią te miejsca są najpiękniejsze, bo wszystko jest takie barwne i wyraziste. Ciężko mi było oderwać się od aparatu. Pod koniec września zrobiliśmy ostatnie ognisko tej jesieni. Była piękna, ciepła noc. Niebo pełne gwiazd i zero chmur. Bardzo lubimy obserwować niebo nocą, a jaki tam ruch, jak na autostradzie Uśmiech

DSC_6955k

Continue Reading

Z wizytą w polskiej Prowansji

Wiem, wiem, miałam Wam teraz pokazać wiejską kuchnię, ale to już dosłownie za chwilkę, obiecuję. Dziś zabieram Was do krainy lawendy, którą uwielbiam ponad wszystko.

Co roku, podczas każdego lata, odwiedzam wieś Nowe Kawkowo. Bo to właśnie tam są piękne wzgórza, porośnięte lawendą. Widok jak z bajki, a zapach..tego nie da się tak po prostu opisać. Trzeba tu być.

To moja trzecia wizyta w tym miejscu i akurat trafiłam na zbiory. Dzień wcześniej zebrano lawendę z pola. Pracowicie podzielona w bukieciki, suszy się na stryszku chaty, a reszta leżakuje na drewnianych stołach.

Miejsce samo w sobie jest piękne. Za drugim razem mogłam podziwiać kolejne pole z sadzonkami lawendy o czym pisałam tu KLIK. A teraz jest tu fioletowy raj. Zapraszam na spacer.

DSC_6122k

Continue Reading

Jak upłynął nam Maj i wycieczka do Młyna w Klekotkach

To był Maj!!! Spędziliśmy dwa tygodnie w naszym ukochanym domku na Mazurach. Majówka była słoneczna, ale nie brakowało też chmurek. Wieczory były dosyć ciepłe, można było posiedzieć dłużej przy ognisku i poczekać na pierwsze gwiazdy.

Na początku maja, zaraz po przyjeździe, przywitały nas pierwsze kwiaty wiśni. Tutaj dopiero wszystko zaczęło budzić się do życia. Zakwitły pierwsze tulipany i kolorowe bratki. W upalne dni doglądaliśmy pierwsze wschodzące warzywa. Mój mały ogrodnik wytrwale pomagał, najwięcej przy podlewaniu Uśmiech Woda lała się strumieniami, nie tylko po roślinach, ale i po brzuszku. A nogi mokre po kolanka.  Zanotowałam w pamięci, aby na kolejny wyjazd spakować dla synka dwie torby ubrań, zamiast jednej Uśmiech

Jednym słowem wypoczęliśmy. Słońce nas nie oszczędzało, stworzyło okazję do wielu wycieczek. Piegi zaliczone, wycieczka do pewnego malowniczego miejsca zaliczona. Przed wakacyjny urlop uważam za udany!

Przygotowałam dla Was mnóstwo zdjęć, tak więc można powiedzieć, że ten wpis jest tylko dla wytrwałych. Więc jeśli jesteście gotowi to zabieram Was na wirtualny spacer. Najpierw do siebie na wieś, do naszej wiejskiej chaty, a potem powędrujemy do Młyna w Klekotkach, miejsca, które urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Ciekawa jestem czy i Wam się spodoba.

Zapraszam Uśmiech

1

Continue Reading