Wspaniały spacer po Kazimierzu Dolnym

Pogoda w weekend przywitała nas pięknym słońcem. Chyba nikt się nie spodziewał tak wysokich temperatur. Zdecydowaliśmy się na małą wycieczkę, której punktem docelowym był Kazimierz Dolny. Bardzo miło wspominam to miejsce, ponieważ ostatnim razem, kiedy tam byłam, mój mąż mi się oświadczył Uśmiech Dlatego to miejsce darzę dużym sentymentem.

Teraz wróciliśmy do tego urokliwego miasteczka już we trójkę Uśmiech Bardzo lubię spacerować tamtymi uliczkami, oglądać obrazy artystów, podziwiać sztukę, lokalne wyroby oraz buszować na miejskim targu staroci. Można tam złowić kilka perełek.  Dziś tylko parę słów za to więcej zdjęć.

DSC_8095k

Continue Reading

Łazienka na poddaszu vol. 1

Nigdy wcześniej nie planowałam i nie urządzałam pomieszczenia na poddaszu. I nigdy bym nie przypuszczała, że będziemy urządzać sobie łazienkę pod skosami. Gdy w końcu przyszło nam stanąć do tego zadania, poszło łatwiej niż się spodziewałam. Jak wcześniej wspomniałam w poprzednim wpisie, najdłużej nam się zeszło ze znalezieniem odpowiednich płytek. Wiedzieliśmy na pewno, że chcielibyśmy jasny gres i terakotę, co w rezultacie końcowym optycznie powiększy pomieszczenie. Łazienka nabrała zupełnie innego wymiaru po wstawieniu okna dachowego, którego pierwotnie w planie nie było. Teraz wpada do niej naturalne światło i jest o niebo lepiej.

Jeszcze parę dni temu łazienka wyglądała tak i już nie mogłam się doczekać  końca. Co chwila zaglądałam i śledziłam poczynania panów z ekipy remontowej.20170310_154845k

Teraz jest świeżo po malowaniu, jeszcze pachnie farbą. Pewnie się zdziwicie, dlaczego wstawiliśmy tam taki zwykły kibelek, a nie piękny podwieszany, zabudowany w ścianie. Ano dlatego, że szkoda mi było tych cennych centymetrów, które zniknęłyby za ścianką z karton gipsu. Mam zamiar dobrze je zagospodarować.

DSC_7973k

Continue Reading

Remontujemy poddasze

Tak jak Wam obiecałam, wracam po chwili z nowym postem. W grudniowym poście napisałam Wam, że wraz z mężem podjęliśmy życiową decyzję i odważyliśmy się sprzedać nasze dwupokojowe mieszkanie i zamienić je na coś większego. Jednak od marzeń do realizacji celu to długa droga, tak myśleliśmy. Przypadek chyba sprawił, że przeglądając jakąś stronę internetową, mąż natknął się na ogłoszenie nieruchomości na sprzedaż w naszej miejscowości i dosłownie dwie ulice dalej. Umówiliśmy się na spotkanie z deweloperem, aby tylko zerknąć, jak to wygląda w rzeczywistości. Przyznam się bez bicia, że ja za bardzo nie byłam chętna do oglądania, jak tylko zobaczyłam plany budowlane. Nigdy nie chciałam mieć mieszkania dwupoziomowego. To bieganie po schodach zawsze mnie zniechęcało. Wolę jeden poziom i otwartą przestrzeń. Jednak życie zweryfikowało inaczej. Po przekroczeniu progu od razu poczuliśmy “chemię” z tym mieszkaniem. Jego układ pasował nam idealnie. Nie straszne mi już były schody. Nawet nie zwróciłam na nie uwagi. Najbardziej zapadło mi w pamięć, że mieszkanie było przestronne i widne. A dzień w którym je oglądaliśmy był  pochmurny i deszczowy. To czego najbardziej mi brakowało w poprzednim mieszkaniu to naturalne światło. Okna były tylko od wschodu. Dla mnie zdecydowanie było za ciemno(hodowałam same kaktusy Uśmiech). Tu było inaczej i robiło dla mnie ogromną różnicę. Po zaglądaniu w kolejne kąty, przekonywałam się do tego miejsca coraz bardziej. A po pół godzinie już miałam prawie gotową wizję, jak by to mieszkanie wyglądało, gdyby było nasze. Po wielu konsultacjach i szybkiej decyzji staliśmy się posiadaczami nowego mieszkania.

Aby wprowadzić Was głębiej w temat to według prawa budowlanego nabyliśmy mieszkanie z poddaszem użytkowym. I co to oznacza? A to, że na całym poddaszu musieliśmy już we własnym zakresie otynkować, gipsować i pomalować wszystkie ściany.

20161222_112016

Continue Reading

Już jestem! Wpadniecie? Zapraszam gorąco :)

16

Kochani! W końcu mi się udało napisać post i jestem już z Wami. Piszę do Was po raz pierwszy w Nowym Roku. Zdarzyły mi się dłuższe przerwy, ale ta chyba przebiła wszystkie. Poległam. Dopadły mnie okropne choróbska i od początku stycznia nie mogłam się porządnie wyleczyć. Można powiedzieć, że do końca lutego wraz z synkiem oboje chorowaliśmy non stop. Ledwo pomogły antybiotyki. Nie pamiętam już, kiedy tak długo chorowaliśmy.

Continue Reading

Coraz bliżej święta!

Jak się cieszę, że zdążyłam jeszcze przed świętami, napisać ten świąteczny post. Nie ukrywam, że zbierałam się do niego bardzo długo. Ostatnio byłam tu pod koniec października. Dokładnie dwa dni później spakowaliśmy ostatnie swoje rzeczy i przeprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania, można powiedzieć, że dwie ulice dalej Uśmiech Po przeprowadzce w planach był długi odpoczynek od świata wirtualnego, przynajmniej do końca roku. Musiałam się jakoś zregenerować, po dwóch miesiącach pakowania i opróżniania mieszkania. Jednak plany planami i jak to zwykle bywa wszystko wyszło na opak. Zamiast odpoczynku mieliśmy bardzo intensywny i szalony czas. Ale o tym już za chwilkę..

Po przeprowadzce musieliśmy się jakoś zaaklimatyzować w nowym miejscu. Kiedy zapanował jako taki ład, pozwoliłam sobie na troszkę relaksu i zrobiłam kilka ozdób świątecznych z szyszek oraz wianków. Kto do mnie zagląda ten wie, że uwielbiam tego typu dekoracje. Z wiankami zaszalałam, bo zrobiłam ich sporo, ale nie będę zarzucać Was zdjęciami, pokażę tylko dwa. Jeden z naturalnych ozdób i szyszek, a drugi w bieli, taki glamour. Ostatnio zauważyłam, że gust mi się zmienia i podoba mi się wszystko co się świeci i błyszczy. Mój mąż jest przerażony, że zacznę kupować same kryształy i inne tego typu świecidełka. Tego jeszcze nie wiem, zobaczymy.. Uśmiech

kol23

Continue Reading